Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MASKA SZATANA

brak

MASKA SZATANA

ocena:6
Autor:George Quiryn
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:1992
Wydawnictwo:Oficyna Wydawnicza "Profi"
Ilość stron:208
Autor recenzji:gościnnie: Cabal
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:1
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Wiara w przesądy i rozmaite zabobony dla osób z odpowiednim wykształceniem, a także prezentujących raczej sceptyczne spojrzenie na świat jest jedynie stekiem bzdur i niedorzeczności. Dla wielu innych, szczególnie osób z terenów wiejskich, gdzie pamięć o dawnych legendach i obyczajach nadal jest silna, zachowania takie należą do codzienności. Co jednak może się wydarzyć, gdy dojdzie do starcia wiary pochodzącej z odległej Jamajki ze swojskimi czarami i zaklęciami? A do tego jeszcze całość rozegra się w jednym z warszawskich mieszkań? O tym właśnie opowiada George Quiryn w swej niezbyt długiej powieści grozy.

Do stolicy Polski przybywa z Jamajki doktor Archibald Hercules Spencer, potężny i niezwykle kolorowo ubrany Murzyn, specjalizujący się w kulcie boginii Yami. Trafia do mieszkania Matyldy Mulewiczowej, od lat interesującej się zjawiskami paranormalnymi – teraz milcząco i posłusznie spełnia rozkazy charyzmatycznego kapłana. Jednak to nie Matylda jest głównym celem wizyty Spencera w Polsce – jego „misja” dotyczy zawładnięcia umysłami i duszami osób skupionych w Towarzystwie Medytacji Transcendentalnej „Batumi”. Do tegoż należy też sąsiadka Mulewiczowej, Marta Jaworska – szukająca drogi życiowej nastolatka po narkotykowych przejściach. Jej zachowanie wzbudza niezadowolenie matki Krystyny, a także ojca Romana, inżyniera, a zatem człowieka sceptycznego i dalekiego od wiary w przesądy i magię – a takim hołdują zarówno jego córka, jak i teściowa Józefa Biernacka, określana przez Romana mianem „czarownicy”. Tymczasem diaboliczny doktor zaczyna realizację swego makabrycznego planu: składa ofiary swej boginii z ptaków, doprowadza do przedawkowania chłopaka Marty, Romka, wreszcie wręcza dziewczynie naszyjnik z wizerunkiem maski Szatana. Jaworscy z niepokojem odbierają fascynację córki seansami i spotkaniami ze Spencerem, ale niebawem już bezpośrednio we własnym domu są świadkami przerażających zdarzeń: na 20 piętrze budynku zostaje wybita szyba, a ich syn Mareczek w nocy z krzykiem stwierdza obecność w swoim pokoju „robaków”. Groza narasta wraz ze zbliżającym się starciem Spencera z pewną nieznaną mu i na pierwszy rzut oka niegroźną staruszką…

Po tej książce obawiałem się najgorszego, czyli absurdu przemieszanego z prymitywnym wykonaniem. Jednak aż tak źle nie było. O autorze „Maski…” nie udało mi się dowiedzieć nic, po głowie kołacze mi się jedynie to, że jest to pseudonim polskiego pisarza. Tłumaczyłoby to zresztą dobre osadzenie powieści w naszych realiach, a dokładniej Polsce początku lat 90tych: plakaty wyborcze z Tymińskim (hehe, mam uczucie deja vu), zbiorowe oglądanie „Dynastii”, novum ruchu „new age” a nade wszystko pijaństwo opieszałych robotników : ). „Maska…” dość szybko i łatwo wciąga; pełno w niej wyrazistych, wręcz filmowych scen (nasuwa się szybko skojarzenie z „Wężem i tęczą” oraz „The Believers”). Z językiem sprawa ma się nieco gorzej: czasem zbyt ugładzony i wydumany (niczym z przedwojennej Warszawy), innym razem autor ucieka się do niewyszukanych porównań: „Maleńkie, okutane w łachmany czarnookie kukiełki” (o rumuńskich dzieciach, str.187) czy „Był martwy i nieruchomy, jak kostka masła wyciągnięta z lodówki” (str. 207). Kłuć w oczy (zwłaszcza kobiety) musi przerysowany mizoginizm, jakim autor powieści obdarzył Spencera – matkę z dzieckiem porównuje on do „świni z prosięciem” (ach, ta nieokrzesaność dzikusa :] ). Jednak w ostatecznym rozrachunku dzieło Quiryna wypada dość dobrze: lepiej od poziomu Smitha, porównywalnie z Mastertonem (znacznie słabiej opisującego polskie realia w „Dziecku ciemności”) – zwłaszcza końcowa scena walki haitańskiego voo-doo i polskich zabobonów wypada oryginalnie. Niech was nie zrazi zatem badziewna okładka i niska cena – po tę książkę warto sięgnąć, zwłaszcza w obliczu letniego rozleniwienia…
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ dobrze oddane polskie realia
+ wciąga
+ kilka realistycznych scen
+ oryginalny finał

Minusy:

- w sumie „nihil novi”
- uproszczenia językowe
- mizoginizm (dla czytelniczek)
- krzywy druk i literówki (dla purystów)

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -