Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MUZYKA Z ZAŚWIATÓW

GHOST MUSIC

MUZYKA Z ZAŚWIATÓW

ocena:5
Autor:Graham Masterton
Tłumaczenie:Jędrzej Ilukowicz
Wydanie oryginalne:2008
Wydanie polskie:2009
Wydawnictwo:Albatros
Ilość stron:319
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Niektórzy pisarze zajmują ustaloną pozycję na rynku i, jak mogłoby się wydawać, nikt ani nic nie zmusi ich do zmiany obecnego stanowiska. Graham Masterton na przykład przyzwyczaił swoich czytelników do książek toczących się według ściśle określonego schematu. Jeśli więc masz ochotę przeczytać powieść o pradawnym demonie powracającym z zaświatów, aby bez skrupułów mścić się na rodzaju ludzkim, to sięgnięcie po Mastertona jest jak najbardziej trafnym wyborem…

Tak mogłoby się wydawać, prawda? Jednak nie w przypadku „Muzyki z zaświatów”. Sławny rzemieślnik po latach pracy w końcu raczył nas zaskoczyć czymś odmiennym – bynajmniej nie nowym, ale przynajmniej znacząco różnym od poprzednich swych książek. „Muzyka z zaświatów” dla bardziej doświadczonych czytelników grozy będzie jednak tylko jeszcze jedną sentymentalną opowieścią o duchach, w klimatach znanych z „Nawiedzonego” Jamesa Herberta oraz filmu „Szósty zmysł” M. Nighta Shyamalana. Jej zakończenie jest tak typowe, iż przewidzieć je można już po jakichś pięćdziesięciu stronach.

Słowa dwa o fabule: młody amerykański kompozytor reklamowych hitów oraz piosenek do seriali przeprowadza się do nowego mieszkania i zakochuje z wzajemnością w sąsiadce. Zupełnie nie przeszkadza mu fakt, że jest ona zamężna – a jej małżonek to iście nieprzyjemny typ. W pewnym momencie znajomości tajemnicza kobieta prosi swego kochanka, aby ruszył z nią w podróż do Europy. Nasz bohater zgadza się, co owocuje, jak można się było spodziewać, wyprawą pełną zagadek i niespodzianek.

Fabuła rozwija się według schematów klasycznego współczesnego ghost story. Na szczęście akcja toczy się do przodu dość sprawnie, a los bohatera nie jest czytelnikowi tak znowu całkiem obojętny (choć jego naiwność i mała pojętność sprawiają, że czasami niemal chciałby się mu przyłożyć i powiedzieć: „otrząśnij się!”). Mnogość tajemnic i atmosfera niepewności powodują, że tak jak większość książek Mastertona, tak i „Muzyka z zaświatów” jest dość przyjazna odbiorcy.

Z początku miałem ochotę wystawić „Muzyce z zaświatów” siódemkę. Jednak rozczarowanie łatwym do przewidzenia zakończeniem i ogólną banalnością powieści sprawiło, że zmieniłem zdanie. Doceniam fakt, że autor po latach tchnął trochę świeżości w swą skostniałą, do bólu powtarzalną bibliografię, ale efekt jego pracy nie jest najlepszy. Znacznie lepiej po raz wtóry sięgnąć do klasyków takich jak „Manitou” czy „Kostnica”, albo do całkiem sympatycznego cyklu „Rook”, które to stanowią znak firmowy Mastertona. Są to powieści wypracowane, ciekawe i napisane z polotem.

Fani Mastertona pewnie mnie rozszarpią za te gorzkie słowa, sądzę jednak, że to właśnie oni mogą być najbardziej rozczarowani „Muzyką z zaświatów”. Książka nie tylko odbiega od znanego im schematu, ale także pozbawiona jest charakterystycznych cech stylu autora. Nie będzie tu więc potworów z innego świata ani demonów. Nawet przemocy i erotyki jest znacząco mniej. Mnie osobiście to cieszy – choć z drugiej strony nie wiem, czy sens miało pozbywać się sprawdzonych elementów, jeśli nie oferuje się właściwie nic w zamian.

Żebyśmy dobrze się zrozumieli – nie nudziłem się, czytając „Muzykę z zaświatów”. Mówiąc, najprościej, rozczarowało mnie jej zakończenie i sposób zawiązania akcji, zaś przez tydzień dzielący przeczytanie książki i moment rozpoczęcia pisania recenzji całkowicie wyparowały z mej pamięci wszelkie przyczyny, dla których z początku chciałem wystawić książce wyższą notę. To jest też chyba największą bolączką „Muzyki z zaświatów” – nie zostaje w pamięci, znika praktycznie zaraz po przeczytaniu. A więc teraz po prostu zamilknę i pozwolę jej odpłynąć…

Książkę kupisz TUTAJ
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ napisana rzetelnie, intrygująca
+ inna niż poprzednie książki Mastertona
+ czas szybko przy niej upływa
+ raczej nie przeciąży nikomu szarych komórek, ani nie wywróci systemu wartości, gdyby ktoś się tego obawiał…

Minusy:

- rozczarowujące zakończenie
- całkowity brak oryginalności
- groza na poziomie nudnawej bajki o duchach
- nie zapada w pamięć

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -