Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Małe sprzątanko

A PINCH OF SNUFF

Małe sprzątanko

ocena:8
Autor:Reginald Hill
Tłumaczenie:Wojciech Szypuła
Wydanie oryginalne:1978
Wydanie polskie:2010
Wydawnictwo:Nowa Proza
Ilość stron:327
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Współczesny świat pełen jest zła. Oczywiście trudno powiedzieć, by kiedyś był pod tym względem lepszy, a jednak wydaje się, że wraz z rozwojem cywilizacji doskonali się także machina krzywdzenia niewinnych. Filmy snuff (lub „sprzątkanki”, bo taki przekład tego wyrażenia proponuje tłumacz powieści) to jeden z najbardziej przerażających procederów naszej rzeczywistości – i wcale nie jest taki nowy, jak mogłoby się wydawać. Czy można jednak napisać o nim w sposób niedrastyczny, pozbawiony zadęcia i z dużą dozą humoru?

Wizyty u dentysty to żadna przyjemność, ale nawet komisarz policji musi czasem przełamać strach i stanąć twarzą w twarz z grozą w białym kitlu. Dla Petera Pascoe ostatnia wizyta będzie na pewno pamiętna, bo po torturach na opuszczanym fotelu dentysta prosi go o chwilę rozmowy na osobności i wyjawia dręczący go problem. Okoliczne kino pornograficzne wyświetla film, który łączy seks z przemocą, co samo w sobie nie jest powodem do wzywania policji – jednak dentysta podejrzewa, że jedna ze scen mordu mogła nie być udawana. Trop prowadzi do wydarzeń zgoła nieprzewidzianych, a całą tą szaloną sytuacją zająć będzie się musiał rzecz jasna Pascoe i jego gruby, nieokrzesany zwierzchnik (o jakże sprawnym umyśle) detektyw Dalziel.

Żeby nie było wątpliwości, „Małe sprzątanko” Reginalda Hilla nie jest horrorem, chociaż złowieszcza tematyka mogłaby na to wskazywać. W całej książce napotkamy może jedną, zresztą dość stonowaną scenę gore. Trudno jednak przejść obok tej książki obojętnie, jeżeli interesują nas kulisy mrocznych interesów związanych ze „sprzątankami”. Tym bardziej, że jest to powieść nieprzewidywalna, zaskakująca, momentami mroczna i groźna... ale także szczerze zabawna.

Reginald Hill nie należy do pisarzy rozpoznawanych na polskim rynku, co najwyraźniej jest sporym błędem, bo talentu odmówić mu nie można. Po pierwsze, w „Małym sprzątanku” od razu widać smykałkę do konstruowania fabuł – intryga jest skomplikowana, choć nietrudno za nią nadążyć, a nasze szare komórki będą pracowały przez cały czas, próbując odkryć prawdę kryjącą się za z pozoru nieznaczącymi wydarzeniami. Po drugie, język autora jest lekki, ale też bardzo precyzyjny, dzięki czemu gładko wprowadza nas w świat powieści. Strony zapełnia galeria intrygujących postaci, dokładnie takich, jakich można oczekiwać po mrocznej historii kryminalnej. Zwroty akcji potrafią zadziwić, choć bez przesady – wiele z nich da się mimo wszystko przewidzieć. Finał prezentuje się efektownie, pozostawia pewne niedopowiedzenie, ale trudno nazwać go zapierającym dech w piersiach.

Wrócę raz jeszcze do poczucia humoru – to chyba największa zaleta „Małego sprzątanka”. Postaci detektywów Dalziela i Pascoe błyskawicznie zyskują sympatię, choć w przypadku tego pierwszego nie jest to łatwa sztuka, biorąc pod uwagę paskudny charakterek grubego podinspektora. Ich komentarze, a zwłaszcza okazjonalne przemyślenia komisarza Pascoe, mogą przyprawić o wybuch szczerego śmiechu. Momentami cierpi na tym dramaturgia, ale nie można winić pisarza za to, że przyjął taką, a nie inną konwencję.

Najważniejsze pytanie brzmi: czy ma sens traktowanie filmów snuff z przymrużeniem oka? Reginald Hill stara się wpleść w książkę przesłanie moralne, ale trudno do końca utożsamiać się z rozterkami komisarza Pascoe, kiedy akcja galopuje do przodu, a powagę co chwila rozmydlają zabawne komentarze. Mimo wszystko uważam, że tematyka nie została potraktowana po macoszemu. Jest to o tyle ciekawe, że książka daje nam szansę poznania krwawego procederu z perspektywy lat siedemdziesiątych, czyli ery sprzed czasów Internetu, kiedy to filmy snuff nie były rozpowszechnione na tak wielką skalę.

Podsumowując, książka Hilla jest dobra, choć do doskonałości trochę jej brakuje. Sięgając po nią, nastawcie się na rozrywkowy kryminał, poruszający się po mrocznej, rzadko poruszanej tematyce – i nic więcej. Z drugiej strony, jest to rozrywka na najwyższym poziomie, więc nie ma właściwie na co narzekać. Horrorowi puryści mogą odjąć od oceny sporo oczek, gdyż nie tego raczej poszukują. Wszyscy pozostali mają szansę spędzić z książką jeden lub dwa przyjemne wieczory.


Kup książkę Małe sprzątanko – Reginald Hill

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ doskonała rozrywka na nudny wieczór
+ przemyślana intryga
+ znakomite poczucie humoru
+ raz zaczętą trudno odłożyć z powrotem na półkę

Minusy:

- miejscami brakuje napięcia
- temat potraktowany nie do końca poważnie
- jeśli interesujesz się czystym horrorem i tylko horrorem, to źle trafiłeś

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -