Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ŚWIATŁO W TUNELU

Light at the End

ŚWIATŁO W TUNELU

ocena:8
Autor:John Skipp Craig Spector
Tłumaczenie:Robert P. Lipski
Wydanie oryginalne:1986
Wydanie polskie:1992
Wydawnictwo:CIA Books
Ilość stron:378
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Horror ekstremalny z założenia nie ma szans na poważne zaistnienie w szerokim nurcie literatury grozy, stanowi bowiem jego najbardziej skrajną odmianę skierowaną do najbardziej odpornych czytelników. W dzisiejszych czasach, gdy uznanie garstki zapaleńców wywołali Jack Ketchum, Edward Lee czy John Everson, warto wspomnieć o dniach, gdy takie perełki jak „Światło w tunelu” nie tylko przekraczały granice, ale wręcz tworzyły nowy gatunek. Splatterpunk.

W nowojorskim metrze dochodzi do makabrycznego mordu, w wyniku którego śmierć ponosi kilka osób. Za atak odpowiedzialna jest prastara istota, wampir, który dla kaprysu, może dla zabawy przemienia jedną ze swych ofiar. Okazuje się nią być Rudy Pasko, zblazowany, niespełniony artysta, typowy wyrzutek społeczeństwa, ubierający się na gotycką modłę. Świeżo narodzony wampir nie zna jeszcze w pełni swoich możliwości, ale bardzo chętnie zacznie okazywać światu swój gniew, wstręt i pogardę. Na jego trop wpada kilka osób, które jednoczą się pod przywództwem Josepha Huntera, olbrzymiego mężczyzny, który stracił niedawno matkę pochłoniętą przez straszliwą chorobę. Teraz ma w życiu nowy cel. Zabić wampira grasującego w metrze.

Zacznę może od wyjaśnienia, czym, przynajmniej w teorii, jest splatterpunk. Otóż jest to termin, którego po raz pierwszy użył David J. Schow (pisarz, autor scenariuszy do kilku części „Texas Chainsaw Massacre”, „Nightmare from Elm Street”, „Criters” czy oryginalnego „Kruka”), określając nim horrory krwawe i brutalne, nie uznające żadnych granic, stojące w opozycji do klasycznych sugestywnych, lecz łagodnych utworów grozy. Termin ów podzielił środowisko, niemniej był odpowiedzią na to, co w kinie zrobił wcześniej Romero. Przeniesieniem grozy w nowy wymiar, gdzie nie ma tabu, a przemoc i okrucieństwo są dopiero wstępem do prawdziwej uczty gore. Wprawdzie w owym czasie swoją niszę wykuwali pieczołowicie Robert McCammon i Richard Laymon, a młodziutki Clive Barker zdążył już wstrząsnąć czytelnikami (nieprzypadkowo prolog omawianej powieści rozpoczyna się masakrą w wagonie metra), ale dopiero „Światło w tunelu” okazało się jednym z najbardziej przełomowych i wyrazistych reprezentantów gatunku.

Nie sposób utworowi odmówić drapieżności i brutalności, jednak w obliczu dzisiejszych standardów większość czytelników przetrwa przez lekturę bez szczególnych wstrząsów natury żołądkowej. Czas pod tym względem okazał się nielitościwy, z drugiej jednak strony skusi to może tych, dla których ekstremalny horror to przesada. Nie brak tu scen mocnych, bardzo krwawych i obrzydliwych. Ale po upływie niemal trzydziestu lat trudno zaskoczyć dzisiejszych, lekko spaczonych czytelników.

To co wyróżnia tekst spośród wielu innych to przede wszystkim świat. Punkowy wampir, z tlenionymi włosami, malowanymi oczami i „pieszczochami” z ćwieków, jest równie groteskowy co żałosny. Otaczająca go rzeczywistość jest brudna, obmierzła i wstrętna, taki jest i on sam. To nihilista i hipokryta, postać odpychająca i wstrętna, ale będąca przecież produktem swoich czasów. Podobnie jak pozostali „łowcy”, którzy stają po stronie Josepha Huntera. Mamy tu i weterana pamiętającego nie tylko II Wojnę Światową, ale i obóz w Treblince (!), z drugiej strony gotyckie dziewczę, rozkochane w wampirach filmowych i literackich. W grupie Huntera zjawiają się zwykli ludzie, ze swoimi problemami i marzeniami i każde z nich jest gotowe poświęcić życie, by ocalić ten swój szary, brudny świat. To również bardzo ważne, bowiem John Skipp i Craig Spector starają się, by mimo fantastycznej otoczki i mitologicznej postaci rzeczywistość została odtworzona wiernie, co za tym idzie bez upiększania. Dziwki stoją więc na rogach ulic jak „worki na śmieci”, bezdomni zaś okrutnie zabawiają się ze swoimi ofiarami. Scena w kinie pokazuje również dystans do epatowania przemocą i brutalnością. Finał również nie należy do najłatwiejszych do przewidzenia.

No właśnie, finał. A przed nim jeszcze fabuła, w której aż kipi od pomysłów, a przede wszystkim do delikatnych i gustownych ukłonów w stronę klasyki grozy, stającej się tutaj krwawą rzeczywistością. Prawdziwy Dracula jest bowiem szalony, a tutejszy Reinfeld to tchórzliwy pederasta. Widać też znak czasów, gdy poprawność polityczna nie była jeszcze w modzie, bo choć postacie wulgarnymi nie są, to wiele określeń narratorów może poruszyć co wrażliwszego czytelnika. Dla tych więc, którzy nie mają dystansu ani do siebie, ani klasycznego wizerunku wampira, książka okaże się pulpową stratą czasu. Ci, którzy docenią oryginalność, odnajdą nie tylko chyba najbardziej irytującego, zakłamanego i obskurnego wampira w literaturze, ale także zapoznają się z klasyką splatterpunka, powieścią, która przykuwa na długo, bezlitośnie i bez taryfy ulgowej traktując bohaterów, wreszcie prezentując najlepszy chyba utwór autorstwa Skippa i Spectora. Całość zaś spięto zgrabnym epilogiem, podkreślając wydźwięk lat 80-tych. Nihilizm, pustka i wstręt, oto gore-wampir na miarę schyłku XX-go wieku. Dlaczego dziś już takich nie robią?
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ jedna z kanonicznych powieści splatterpunka

+ odpychający, choć unikalny punk/goth wampir

+ mocna i wstrząsająca

+ wartka i dynamiczna akcja

+ zgrabnie skrojona fabuła i zmyślny finał

+ obraz społeczeństwa pod koniec wieku XX-go...

Minusy:

- ...ten jest dość schematyczny

- nie każdy zaakceptuje taki wizerunek wampira, który niektórym wyda się wyjątkowo odpychający i irytujący

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -