Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FearZone: Strefa 22

FEARZONE22

FearZone: Strefa 22

ocena:4
Producent:son Isik
Wydawca:Cenaga Poland
Gatunek:strategia
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:1
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Nie od dziś wiadomo, że gdy spytamy o horror w grach komputerowych, to 80 % zapytanych wskaże survival horrory typu Resident Evil czy Silent Hill. Również nie od dziś wiadomo, że Turcja do mistrzów produkcji komputerowych nie należy. Cóż więc zrobić, gdy w nasze ręce wpadnie turecka kalka Resident Evil „Kabus 22” przez czeskiego dystrybutora przemianowana na „FearZone 22”? Proponuję ominąć tytuł szerokim łukiem. Chyba, że naprawdę Wam się nudzi.

O co chodzi w fabule trudno rozstrzygnąć nawet po przejściu gry, a co dopiero po obejrzeniu statycznego intra. Ot, tradycyjnie – światem zaczęła rządzić tajna sekta, w związku z tym przenosimy się do tytułowej Strefy 22, będącej mroczną dzielnicą Istambułu. Tam kierujemy poczynaniami pary narzeczonych, Demirem i Ebru, oraz niezwykłym Inzarem o nadludzkich zdolnościach. Z ich pomocą podobno mamy szansę rozwiązać zagadkę, której nie ma.

Naprawdę, od dłuższego czasu starałem się napisać o tej grze coś dobrego i jakbym na nią nie patrzył, to nie mogę. Trudno nawet opisać wady, bo nie wiadomo od czego zacząć. A więc po kolei.

Fabuła jak można zauważyć nikła, sztampowa i naprawdę nic nie wyjaśniająca. Teoretycznie odnajdujemy jakieś notatki, z nich możemy sobie poskładać zeznania, ale czy one coś nam rozjaśnią? Cóż, seria Silent Hill udowodniła, że nie trzeba wszystkiego mówić wprost, ale...

Grafika. Grafika po prostu jest i to przestarzała o ładnych parę lat. O ile jeszcze postacie głównych bohaterów prezentują się w miarę dobrze i pięć lat temu mogłyby się nawet podobać co niektórym graczom (zwłaszcza w założeniu powabna Ebru), to potwory nie dość, że czasem są to niemal kopie stworów z Resident Evil 2, to jeszcze ruszają się jakby nie mogły a ich wygląd jest naprawdę koszmarny. Ja lubię gry ze starym klimatem, ale są pewne granice.

Muzyka. Podobnie jak grafika. Jest. Tylko co to jest? Coś tam plumknie, coś zgrzytnie. Wiem co to jest antymuzyka, znam się troszkę na muzyce tła i z tego co wiem, to musi ona choć minimalnie współpracować z tym co się dzieje na ekranie. A tu tak naprawdę wszystko ze sobą walczy. Podkład z grafiką, fabuła z logiką, postacie z dynamiką. Zaiste, prawdziwy survival horror.

No i na koniec lokacje. W założeniu mroczne, w praktyce brzydkie, nudne, monotonne. Co ciekawsze, czasem by rozwiązać banalną łamigłówkę musimy przedrzeć się przez kilometry podziemnych korytarzy wypełnionych przeciwnikami. Niby o to w tych grach chodzi, prawda? Problem w tym, że potem trzeba wrócić tą samą trasą, a wrogowie się odradzają. Mało? To pomyślcie, że ten sam odcinek trzeba pokonać w dwie strony każdą z trzech postaci.

Można by teraz wspomnieć o arsenale broni jaki noszą nasi bohaterowie, albo o kombosach i mocach jakie posiadają (w sumie tylko Inzar zna jakieś czary – widać twórcy grali też w Devil May Cry), tylko po co? Cała gra od początku do końca jest nieudaną kalką Resident Evil 2 i 3 (nawet pierwsze lokacje zdają się być przeniesione żywcem na ten nieporadny silnik). A nie od dziś wiadomo, że od każdej kopii jest lepszy oryginał. Szczególnie, gdy gra już w dniu premiery trąci myszką. Ja rozumiem sentyment, rozumiem wzorce. Ale chyba nie tędy droga.

Koniec końców. Ta gra nie jest zła. Ale przyjemność z grania w nią odnajdą tylko najbardziej zagorzali fanatycy RE. Ja właśnie takim być przestałem.

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+ egzotyczny survival horror serii RE
+ dla oddanych fanów
+ klimat starego RE

Minusy:

- ale z gorszą grafiką, udźwiękowieniem i fabułą
- nuda i wtórność

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -