Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MASKA LUNY

brak

MASKA LUNY

ocena:9
Autor:Jarosław Moździoch
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2005
Wydawnictwo:Zysk i S-ka
Ilość stron:408
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Stare powiedzenie po raz kolejny odezwało się w mej duszy po lekturze fenomenalnej „Maski Luny”. Z każdym miesiącem coraz bardziej przekonuję się co do wartości polskiej grozy. Rodzimi autorzy mają całkiem sporo do powiedzenia w tym temacie. Trzeba tylko dać im szansę, tak jak Jarosławowi Moździochowi, który swą powieścią niemalże mnie znokautował.

Grupa młodych archeologów udaje się w celach badawczych do niewielkiej Choszczówki. Nieoczekiwanie, naukowcy natrafiają na epokowe odkrycie na miarę Troi. Okazuje się bowiem, że okolice wykopalisk skrywają dziewiątą bramę prastarego bóstwa - Sowiego, strażnika Otchłani. Entuzjazm archeologów nie trwa jednak długo, ponieważ wkrótce w ich obozie zaczynają się dziać niespotykane rzeczy. Naukowców nawiedzają dziwne sny, pojawia się również rogata zjawa, a niebawem pada pierwszy trup.

„Maska Luny” jest powieścią, która powinna zainteresować wszystkich czytelników, którzy szukają słowiańskiego horroru, jeśli można użyć takiego określenia. Powieściowy debiut dość tajemniczego autora, jakim jest Jarosław Moździoch, nie przeszedł niezauważony. Przyznam szczerze, że ja sam ociągałem się z sięgnięciem po ten naprawdę dobry horror z tego tylko względu, że okładka niezbyt przypadła mi do gustu. Po raz kolejny powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce” okazało się słuszne, bowiem tą niezbyt zachęcającą okładkę rekompensuje nam (i to z nawiązką) treść powieści. A jest ona najwyższej jakości, począwszy od świetnie naszkicowanych relacji damsko-męskich w obozie archeologów, które nie raz wymusiły na mnie uśmiech od ucha do ucha, a skończywszy na rzeczy, która najbardziej interesuje czytelnika horrorów, czyli grozy.

Same postacie są dość wyraziście naszkicowane. Osoba ekscentrycznego Czarka dostarczyła mi sporo rozrywki, a jego perypetie równie dobrze nadawałyby się na scenariusz filmu komediowego. Cieszę się niezmiernie, że Jarosław Moździoch nie sięga tu po żadne zachodnie schematy, a kreśli horror prawdziwie słowiański. Historia czarciej polany opowiedziana jest niebanalnie, a momentami aż trudno się z nią rozstać. Widać, że autor, mimo iż nie może poszczycić się wieloma książkami na swoim koncie, to jednak jest pisarzem, który doskonale potrafi oddać polską rzeczywistość. W pewnym momencie „Maska Luny” staje się książką niemal psychodeliczną, z której wyziera ludzi obłęd. Sen wydaje się nakładać na jawę, dostarczając czytelnikowi prawdziwą łamigłówkę do rozwiązania. Sam finał był dla mnie niemałym zaskoczeniem. Spodziewałem się czegoś bardziej schematycznego lub bardziej mi znanego, a tymczasem autor zastosował rozwiązanie niczym z jakiegoś „pokręconego” filmu. Może nawet trochę za daleko tu poszedł Moździoch, ponieważ końcowy twist jest aż nazbyt przewrotny, a co za tym idzie, praktycznie niemożliwy do przewidzenia.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Chodzi o bezbłędnie poprowadzoną pierwszoosobową narrację, która sprawia, że czujemy swego rodzaju więź z głównym bohaterem, który nawiasem mówiąc jest nieco ciapowaty, przynajmniej jeśli chodzi o stosunki damsko-męskie. Rodzi to naprawdę wiele zabawnych sytuacji, choć czasem Czarek potrafi naprawdę przerazić, zwłaszcza w drugiej części książki. Strasznie robi się zwłaszcza, gdy autor przedstawia nam alternatywne możliwości biegu fabuły. Dla mnie to taka ilustracja człowieka jako homo duplex, istoty rozszczepionej pomiędzy własnymi instynktami a moralnością.

„Maska Luny” jest powieścią, którą wręcz należy przeczytać, jeśli chcemy mieć jakiekolwiek rozeznanie w rodzimym horrorze literackim. Obiema rękoma pozostaje mi się tylko podpisać pod słowami Jarosława Grzędowicza, który bardzo ciepło ocenił powieść Jarosława Moździocha. Jeśli na takim poziomie ma być kontynuacja „Maski Luny”, nad którą pracuje autor, to mnie nie będzie trzeba dwa razy namawiać do sięgnięcia po jej lekturę. W tej chwili „Maska Luny” znajduje się w czołówce mojego prywatnego rankingu polskich utworów grozy. Kto nie czytał, niech nadrabia zaległości, bo to naprawdę porządny rodzimy horror, który śmiało może konkurować z wieloma zagranicznymi powieściami.

Kup książkę Maska Luny - Jarosław Moździoch
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pierwszoosobowa narracja

+ to prawdziwie słowiański horror

+ niebanalne rozwiązania

+ psychodeliczne zagrania fabularne

Minusy:

- przesadzony finał

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -