Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MACKI

Tendrils

MACKI

ocena:7
Autor:Harry Adam Knight
Tłumaczenie:Beata Brynkiewicz
Wydanie oryginalne:1986
Wydanie polskie:1991
Wydawnictwo:Phantom Press
Ilość stron:220
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Wielu wspomina z rozrzewnieniem czasy, gdy Phantom Press zarzucał rynek kolejnymi horrorami w cudownie tandetnych okładkach. I jakoś niewielu pamięta, mówiąc o kiczu w postaci Guya N. Smitha, że to Phantom Press sprowadził do Polski „Księgi Krwi” Clive’a Barkera i zaprezentował twórczość niedocenianego, zupełnie dla mnie niezrozumiale Harry’ego Adama Knighta.

Firma „Nirex” mimo próśb i gróźb obrońców przyrody konsekwentnie prowadzi ryzykowne wiercenia mogące zatruć wody gruntowe. Nikt nie spodziewa się, że odbywająca się właśnie manifestacja przerodzi się niedługo w masakrę, gdy świder natrafia na nieznaną materię a w niebo wystrzeliwuje żrąca maź. Tragedia ta jest jednak początkiem wielkiego dramatu, oto bowiem w okolicy nasilają się dziwne ataki, po których zostają znalezione zmumifikowane zwłoki. Wezwani do akcji specjaliści, w tym główny bohater – Clive Thomas nie potrafią znaleźć racjonalnego wyjaśnienia. Tymczasem ataki rozprzestrzeniają się po całej Anglii, a świadkowie mówią o pladze niezwykle wielkich i szybkich węży. Prawda okazuje się jednak znacznie gorsza...

Knight już poprzednimi powieściami wydanymi przez Phantom Press udowodnił, że potrafi straszyć w sposób dość specyficzny. Nie tak subtelnie jak King, nie tak kuriozalnie jak Masterton i nie tak grafomańsko jak Smith. „Macki” wpisują się znakomicie w konwencję solidnego horroru klasy B. Sztampowe postaci i klasyczne rozwiązania fabularne są tak naprawdę tylko tłem do katastroficznej wizji państwa zaatakowanego przez pradawny organizm. Nie jest bowiem trudno się domyślić, szczególnie po subtelnie przetłumaczonym tytule, że do czynienia mamy nie z wężami a z mackami gigantycznego stwora skrytego głęboko pod ziemią i obudzonego przez nierozważną firmę wiertniczą. Próżno jednak szukać tutaj przesłania proekologicznego czy też innych moralizatorskich sztuczek. Akcja od samego początku agresywnie gna do przodu, a bezradni ludzie obserwują anihilacje swojego gatunku, którą początkowo subtelnie i ostrożnie, później zdecydowanie i drastycznie przeprowadza pradawna istota. Okazuje się jednak, że największym problemem okazują się ludzie, którzy w momencie zagrożenia wykorzystują sytuację by zrealizować swoje niecne cele. Ta obserwacja ludzkich zachowań, choć szczątkowa, podnosi znacznie poziom tej powieści, nic bowiem nie przeraża bardziej niż nieludzkość innego człowieka.

Czytelnicy poszukujący rozrywki w postaci wartkiej akcji nie powinni być zawiedzeni, tym bardziej, że Knigtowi nie brak wyczucia i choć nie waha się podejmować drastycznych i trup ściele się bardzo gęsto, to jednak nie epatuje obrzydliwością, miarkuje okrucieństwo i nie popada w tandetną pornografię. Ten często zimny i racjonalny sposób narracji dodaje tylko smaku utworowi, wstrząsające zakończenie sprawiło, że powieść na lata utkwiła mi w pamięci i z chęcią do niej powróciłem. Przyznaję, po latach odbiór finału nieco zelżał, niemniej wciąż pozostaje znakomitą opozycją do kuriozalnych „happy endów” tworzonych przez Mastertona. Nawet pomimo tego, że i tu nie brakło kilku, rzec by można, „hollywoodzkich” rozwiązań.

Mówiąc krótko, jeśli oczekujecie dobrego horroru klasy B, napisanego z pomysłem i werwą, to idealna propozycja dla Was. Fani kiczu i puryści literaccy mogą sobie odpuścić, choć i im szczerze polecam.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ rewelacyjny horror klasy B

+ częste zwroty akcji

+ katastrofizm na wielką skalę

+ finał

Minusy:

- dość sztampowi bohaterowie i niektóre rozwiązania

- ostateczne starcie z potworem jest nader hollywoodzkie...

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -