Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Mroczny kochanek

DARK LOVER

Mroczny kochanek

ocena:4
Autor:J.R. Ward
Tłumaczenie:Igor Murawski
Wydanie oryginalne:2005
Wydanie polskie:2010
Wydawnictwo:Videograf II
Ilość stron:414
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

O wampirach powiedziano już niejedno, a wielu ludzi skłonnych byłoby stwierdzić, że wręcz o parę słów za wiele. W ostatnich latach przeżywamy prawdziwy wysyp twórczości w taki czy inny sposób związanej z bladolicymi krwiopijcami, jednak jej poziom to sprawa mocno dyskusyjna. Zanim przejdę do wydawania sądów o „Mrocznym kochanku”, czyli pierwszym tomie serii „Bractwo Czarnego Sztyletu”, powiem słowo pocieszenia: nie jest to jeszcze jeden romans o wampirach, promujący się na fali popularności „Zmierzchu”. Ale nie oznacza to jeszcze, że mamy tu do czynienia z dziełem na miarę „Draculi” czy „Miasteczka Salem”. Jeśli szukacie podobnej literatury, wracajcie do klasyki – to nie książka dla Was.

W świecie ludzi działają siły, o których istnieniu zwykli zjadacze chleba nie wiedzą nic, jedyne zaś domysły czerpią z hollywoodzkich bredni i literackich mitów. Tymczasem wampiry nie tylko istnieją i mają się dobrze, ale jeszcze od wieków toczą zacięty bój z przedstawicielami wielkiej korporacji, tak zwanymi Reduktorami. Bractwo Czarnego Sztyletu, od którego tytuł wzięła cała seria, to niewielka gromadka wyszkolonych wampirów-zabójców, których jedyną pracą jest kopanie tyłków sługusom wrogiej organizacji.

Autorka książki odkrywa przed nami prawdy objawione – Nieumarli nie tylko nie boją się czosnku czy krzyża, ale w dodatku wcale nie odczuwają potrzeby pożywiania się krwią niewinnych ofiar, zamiast tego tworząc skomplikowany i dobrze funkcjonujący system wzajemnych zależności. Warto dodać, że żądza krwi i żądza seksualna są tutaj dość wyraźnie rozgraniczone, a ich zaspokajaniem nie muszą wcale zajmować się te same osoby. Wampirem nie można stać się za życia, a wyłącznie urodzić – przy czym przemiana nie następuje wcale od razu, a dopiero po upływie wielu lat.

Kiedy już zgłębimy meandry świata przedstawionego, możemy zająć się głównym wątkiem fabularnym. Nie oszukujmy się, nie należy on do szczególnie zajmujących. Król wampirów, Ghrom, wyświadcza przysługę zmarłemu koledze, pomagając przetrwać przemianę jego córce, która jest pół-człowiekiem, pół-wampirem. Do tego dochodzi jeszcze parę wątków pobocznych, ale żaden z nich raczej nie przykuje naszej uwagi na dłużej. Książka składa się głównie z opisów życia w wampirzym społeczeństwie, scen seksu i nielicznych krwawych starć z Reduktorami, które wywołują mniej więcej tyle napięcia czy grozy, co posiedzenia koła gospodyń domowych.

J.R. Ward skupia się na zmysłowej i erotycznej stronie życia wampirów, przedstawiając ich zgodnie z utartymi stereotypami. Nieumarli są postawni, umięśnieni, bladolicy i niezwykle przystojni, a do tego uważają się za o wiele doskonalszych niż zwykli śmiertelnicy. Ciekawe jest to, że jak jeden mąż noszą skórzane ubrania i słuchają wszelkich odmian hip-hopu. Parę razy zastanawiałem się, czy przypadkiem wampiryzm nie jest tu tylko przykrywką dla nowej subkultury. W powieści nie znajdziemy przekonujących postaci, ciekawych dylematów czy nawet intrygujących przeżyć wewnętrznych. To nie książka Anne Rice, choć podejrzewam, że pewne inspiracje jej twórczością wchodzą w tym przypadku w grę.

Pewnie nie czepiałbym się tak bardzo, gdyby nie to, że książka zawodzi na najbardziej chyba podstawowym polu. Jest napisana słabo, niewprawnym językiem, pełna błędów logicznych oraz sformułowań, które budzą pusty śmiech. Parę razy naprawdę zagryzałem wargi, czytając zdania i przemyślenia tak absurdalne bądź idiotyczne, że nie powinny nigdy trafić do druku. To najpoważniejszy mankament „Mrocznego kochanka” – gdyby stylistycznie prezentował wyższy poziom, prawdopodobnie byłby bardzo przyjemną lekturą na kilka wieczorów. Lecz w obecnej oprawie ciężko mi traktować tę powieść do końca poważnie. Autorka na szczęście ma jeszcze czas, by nad swoim warsztatem popracować, szkoda jednak, że pierwszy tom psuje wrażenie.

Komu można polecić „Mrocznego kochanka”? Zapewne wszystkim miłośnikom tematyki wampirycznej. Nie jest to bajeczka dla grzecznych dzieci, utrzymana w tym samym tonie, co seria „Zmierzch”. Powieść broni się szybką akcją, naturalnym tokiem narracji i rozmachem, ale niestety zawodzi na innych polach. Sporo tu przemocy i mocnego słownictwa, jest także seks w ilościach hurtowych – choć niestety opisany kiczowato i zabawnie. Jeśli macie uczulenie na książki o wampirach, powstałe w ostatniej dekadzie – a jest to całkowicie uzasadnione, w mojej opinii – to omijajcie „Mrocznego kochanka” z daleka. Jeśli pociąga Was mroczna wizja świata, w którym żyje ród wampirów, to książka ta może – choć nie musi – okazać się słusznym wyborem.

Kup książkę Mroczny kochanek – J.R. Ward
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ szybko się czyta
+ akcja toczy się płynnie i bez przestojów
+ mniej wymagający czytelnicy będą się świetnie bawić

Minusy:

- słabe wykonanie, niedopracowany język
- nienajlepsze wątki erotyczne
- wątpliwa fabuła i dylematy bohaterów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -