Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MARZYCIELE I POKUTNICY

MARZYCIELE I POKUTNICY

MARZYCIELE I POKUTNICY

ocena:8
Autor:Krzysztof Spadło
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2012
Wydawnictwo:Novae Res
Ilość stron:341
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

O kondycji polskiej literatury grozy rozmawiamy co roku w naszym redakcyjnym podsumowaniu, czego efekty zawsze prezentujemy w dziale publicystyki. Nie będę więc po raz kolejny rozwodził się na temat wzrastającej ilości wydawnictw i autorów, ani kondycji rynku. Warunki dla debiutantów stają się coraz trudniejsze, co nie dziwi, gdy jesteśmy zalewani kolejnymi utworami z pogranicza horroru. Nie wiem czy cieszyć się z polityki wydawnictwa novaeres, które w dość specyficzny sposób dobiera autorów, cieszę się natomiast niezmiernie, że mogłem się zapoznać z debiutem Krzysztofa Spadło. Świadczy on bowiem wysoko i o pisarzu i o wspomnianym wydawnictwie.

Zawsze uważałem, że najlepszą formą dla literatury grozy jest opowiadanie i niewielu jest autorów (wraz z niżej podpisanym), którzy potrafią stworzyć pełnokrwisty horror bez popadania w dłużyzny, sztampę czy kicz. Zrozumiałym jest, że ucieszyłem się, gdy zobaczyłem, że dziesięć opowiadań pisarza, który choć debiutuje, młodzieńcem już nazwany nie będzie. A to również ważne, bo utwory młodych gniewnych autorów, choć często pisane są z nerwem i pasją, rozkładane są przez brak warsztatu lub po prostu obycia z życiem. Spadło już pierwszymi zdaniami przekonuje, że pisać potrafi, sumiennie konstruując zdania, pieczołowicie maluje krajobrazy, nieśpiesznie buduje nastrój, pozwalając całkowicie zatracić się w opowiadanej historii. Pierwsze plusy zebrane.

Otwierające zbiór opowiadanie „Przewoźnik” mimo dobrego warsztatu nie zachwyca. Przedstawiona historia niebezpiecznego zbiega szybko staje się przewidywalna i banalna, bardzo duży rozdźwięk następuje między literackim językiem narratora a słabymi i podsyconymi wulgaryzmami dialogami. Dodam do tego drobne powtórzenia w opisie potwora. Samo opowiadanie, ogólnie, rzetelne i poprawne. Drugi tekst „Piętno Morfeusza” wypada już dużo lepiej. Pamiętnik alkoholika dręczonego przez niezwykłe sny spreparowano bardzo dobrze, widać tu również wspomniane doświadczenie życiowe, a na deser sprawnie skonstruowany finał potwierdza, że Spadło nie jest autorem przeciętnym, że ma coś do zaoferowania czytelnikom.

Nic jednak nie przygotowało mnie na „W imię twoje”. Spokojnie rozwijająca się historia szalonego, zdawać by się mogło, wynalazcy przywodzi na myśl najlepsze wzorce polskiej (i nie tylko) science-fiction. Świetnie wypadają naukowe wyjaśnienia zagadnień podróży w czasie, podkreślenie całości postacią księdza również wybija ten utwór ponad przeciętność. Nagle w połowie następuje zwrot, który z kolei prowadzi do znakomitego finału. Mimo drobnej wpadki (dlaczego Stefan będąc w szpitalu nie martwi się o psa, jakby całkiem o nim zapomina?) opowiadanie w moim prywatnym rankingu zdobywa tegoroczne mistrzostwo w kategorii literatury polskiej.

Trudno po tak znakomitym (choć zupełnie nie horrorowym) tekście utrzymać poziom. Mimo to, każdy kolejny utwór jedynie podkreśla talent autora. Czy będzie to filozoficzny „Chłopiec w czapeczce z daszkiem”, czy niezwykłe „Oczy” (gdzie większość utworu stanowi problem wybrania oprawek do okularów), czy obrzydliwy i brutalny „Absolutny hit!” wszędzie widać, że Krzysztof Spadło świetnie panuje nad opowieścią, doskonale czując się w różnych odmianach literatury fantastycznej, nie tylko grozy. Ogromnym plusem dla mnie, a niewątpliwie minusem dla wielu innych jest fakt, że autor wierzy w inteligencję czytelnika i rzadko kiedy wyjaśnia sprawę do końca, w wielu wypadkach pozostawiając pointę w sferze domysłów („Mroczny łańcuch”) czy celowych niedomówień („Kopacze”) w myśl zasady, że czasem straszniejsze jest to czego nie widzimy. Są momenty, że zdaje się jakby historia urywała się, bo zabrakło czasu lub chęci („Niepokorni”), są takie, które sprawiają, że człowiek zaduma się nad tym, co przeczytał („Szczęście”). I nieważne czy mamy do czynienia z przeklętymi darami, słowiańskimi demonami, mięsożernymi robalami czy upadłymi aniołami. Za każdym razem jest bardzo solidnie i bardzo przekonująco. Czyli bardzo dobrze.

Przysłowiową łyżkę dziegciu dodam za wspomniane wpadki w opowiadaniu „Przewoźnik”, ale i kilka drobiazgów, pozornie nieznaczących. Na przykład, dlaczego czterdziestokilkuletni mężczyzna jest uparcie nazywany „młodym” (jakby nie liczyć, jest to wiek średni), tym bardziej, że w innym opowiadaniu sześćdziesięciokilkuletni człowiek jest określony mianem starca. Niby drobiazg, ale...

Podsumowując. Nie jest to literatura dla każdego, wymaga pewnego zaangażowania, wyciszenia, boję się użyć słowa, ale - dojrzałości czytelniczej. Akcja wlecze się mozolnie, więcej tu przemyśleń, opisów, pieczołowicie przedstawionego nastroju i starannie odwzorowanego świata. Dla miłośników dobrej książki fantastycznej lektura obowiązkowa.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ przede wszystkim „W imię twoje”!
+ warsztat i staranna konstrukcja opowiadań
+ dojrzałość
+ w znakomitej większości oryginalne pomysły i wykonanie
+ szczątkowa intertekstualność
+ autor zna moc niedopowiedzeń
+ wiara w inteligencję czytelnika

Minusy:

- dla wielu może okazać się zbyt wymagająca i niejasna
- miałkie fabularnie opowiadanie „Przewoźnik”
- drobne wpadki

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -