Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ON

ON

ON

ocena:6
Autor:Łukasz Henel
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2013
Wydawnictwo:Videograf
Ilość stron:285
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Polski horror literacki rozwija się z roku na rok i chociaż wciąż nie ma najmniejszych szans, żeby przebić się do głównego nurtu fantastyki krajowej, zatacza coraz szersze kręgi, a liczba jego miłośników i twórców rośnie w siłę. Cieszy przede wszystkim różnorodność gatunkowa, bowiem polscy autorzy próbują różnych odmian horroru, od klasycznej grozy, po bizzarro, od ekstremy i gore, po zwiewną ledwie nutkę opowieści niesamowitej. Nowa powieść Łukasza Henela już samą okładką głosi, że jest właśnie powieścią grozy, a więc kierowana jest raczej do miłośników tradycyjnego straszenia. I tak jest, przynajmniej przez większość czasu.

Młody biznesmen, nie narzekający raczej na brak pieniędzy planuje otworzyć zakład optyczny. Podczas jednej z podróży służbowych zabiera autostopowiczkę, która pozostawia w samochodzie dziwny amulet. Gdy mężczyzna próbuje odnaleźć dziewczynę, natrafia na tajemniczy, opuszczony pałacyk. Po powrocie do domu, postanawia zmienić branżę, zniechęcony agresywną konkurencją i inwestuje w odnowę pałacyku, z którego zamierza uczynić wykwintny hotel-restaurację dla niemieckich turystów. Opinia mieszkańców okolicznej wsi Wilki nie wyraża się pochlebnie o nowobogackim paniczyku, pojawiają się pierwsze legendy o klątwie, złym miejscu i nawiedzonej budowli. Nie trzeba czekać zbyt długo, by niesamowite wydarzenia zaczęły w przerażający sposób manifestować swoją obecność. Gdy zaczynają ginąć ludzie, biznesmen odkrywa, że znalazł się w potrzasku.

Powieść Łukasza Henela powinna się spodobać przede wszystkim miłośnikom pisarstwa Stefana Dardy. Jest to więc zarówno zachęta, jak i ostrzeżenie. Autor w sposób podobny do twórcy Starzyzny buduje zdania i nastrój, pieczołowicie i dogłębnie opisując wszystkie prozaiczne nawet działania głównego bohatera. Fakt, że narracja jest prowadzona w pierwszej osobie sprawia, że momentami całość staje się nużąca. Na samym początku pojawia się też kilka nieścisłości logicznych, czy raczej naciągnięć fabularnych, każą nam uwierzyć, że bohater, na ten przykład, biegałby nocą po obcym lesie w poszukiwaniu dziewczyny, która wysiadła kilka chwil temu z samochodu. Łukasz Henel stosuje kilka takich niewyszukanych zabiegów, co z kolei sprawiło, że w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy nie jest to czynione z premedytacją. I rzeczywiście, gdy miałem już moment poważnego zwątpienia, bowiem domyśliłem się większości rozwiązań, a część zawiązań akcji wydała mi się już tak nieprawdopodobna, że wręcz absolutnie niemożliwa (vide śmierć pierwszych, przypadkowych gości - żeby nie zdradzić za dużo), nagle całość skręciła na inne tory.

Oto nagle autor zaczął mieszać style narracji, zdarzenia i wątki, a akcja dotąd wlekąca się nieśpiesznie i jedynie w kilku momentach zrywająca się od niechcenia do lekkiego truchtu, od połowy książki przyspieszyła gwałtownie, by w końcówce pognać do ekscytującego i zadowalającego finału. I oceniając, według słów premiera Leszka Millera, po tym jak kończy, Łukasz Henel jest autorem naprawdę dobrym. Pytanie, czy początek świadczy o jeszcze rozwijającym się warsztacie, czy celowym usypianiu czujności czytelnika. Stawiam na to drugie, szczególnie, że pierwsza połowa przypomina mi specyficzny hołd dla klasycznej literatury grozy, a autor wykorzystuje tutaj przeróżne, bardzo znane i ograne motywy, w wielu momentach nawet nie siląc się na nadawanie im innych znaczeń (jak nawiązanie do „Balladyny” w jednej z ludowych opowieści), tylko po to by w końcówce całkowicie z nich zadrwić, przenicować i ukazać w zupełnie innej perspektywie. Pradawnej, odwiecznej, złej. Łukasz Henel opowiada nam tak naprawdę historię, którą wszyscy znamy, stąd też większych zaskoczeń kim jest tytułowy „On” być nie powinno. Liczy się to w jaki sposób to robi. A tu mamy klimat wieczornych opowieści przy ognisku, lub w opuszczonym skansenie. Klasycznych opowieści ku „przestraszeniu” serc i subtelnej, często podskórnej grozy, w jakiej dotąd specjalizował się wspomniany Stefan Darda. Jego nisza i pozycja w gatunku została niniejszym zagrożona. Autor „On”-ego pisze podobnie, jednak staranniej pielęgnuje wytworzony przez siebie klimat i dba, by nie zepsuć go zakończeniem. Na razie jest dobrze, z ciekawością poczekam aż będzie znakomicie.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ przede wszystkim finał
+ liczne mylenie tropów
+ szczegółowość opisów i zdarzeń
+ klimat i nastrój klasycznej grozy
+ styl momentami przypomina twórczość Stefana Dardy

Minusy:

- styl momentami przypomina twórczość Stefana Dardy
- pierwsza połowa sprawia wrażenie naciąganej i momentami nielogicznej
- większość rozwiązań jest dość schematyczna i ograna

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -