Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MOJE NADPRZYRODZONE WESELE

MY BIG FAT SUPERNATURAL WEDDING

MOJE NADPRZYRODZONE WESELE

ocena:5
Autor: Antologia
Tłumaczenie:Ilona Romanowska
Wydanie oryginalne:2006
Wydanie polskie:2007
Wydawnictwo:RedHorse
Ilość stron:440
Autor recenzji:Mateusz Mnich
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

"Marsz weselny" Wagnera, białe suknie, landrynkowe sukienki druhen, wymuszone potańcówki - to wszystko już było, to wszystko zostało wyeksploatowane w literaturze do granic pisarskich możliwości. Śluby i cała ich emocjonalna oraz materialna otoczka to jeden z ukochanych tematów poruszanych szczególnie przez żeńskie grono twórców, a że kobiece wyobrażenia o weselach idealnych, czy wręcz przeciwnie, nieudanych, są stosunkowo podobne, przez wiele lat na rynku nie ukazywało się nic szczególnie nowatorskiego. Aż do 2006 roku (w Polsce 2007), kiedy to dziewiątka popularnych w Stanach Zjednoczonych twórców, o czym świadczy wielokrotne uzyskiwanie przez ich książki miana bestsellerów New York Timesa, postanowiła zebrać w jeden zbiór dość nietypowe wizje zawierania związków małżeńskich. Wizje upstrzone światem zjawisk nadprzyrodzonych.

Redakcję nad antologią "Moje nadprzyrodzone wesele" objęła szalenie popularna również w naszym kraju Charlaine Harris, autorka słynnego cyklu z Sookie Stackhouse (m.in. "Martwy aż do zmroku", "Martwy wróg"), na podstawie którego nakręcono serial "Czysta krew". Pozostałe nazwiska również budzą zainteresowanie; są to kolejno: Leslie A. Banks, Jim Butcher, Rachel Caine, P. N. Elrod, Esther M. Friesner, Lori Handeland, Sherilyn Kenyon oraz Susan Krinard. Mogłoby się wydawać, iż oryginalny pomysł oraz rozpoznawalne nazwiska będą gwarantem doskonałej jakości zawartych w zbiorze krótkich form. Otóż stwierdzenie nie funkcjonuje ogólnie, ale jedynie dla pojedynczych opowiadań.

Są tu rzeczywiście dzieła zaskakująco interesujące, jak chociażby "Na umrzyka skrzyni" Caine'a, opowiadające o zawarciu związku małżeńskiego na wynajętym pirackim statku z pełną załogą, na pełnym morzu. Atmosfera kapryśnych żywiołów i tajemniczych, budzących niepokój piratów oraz szczypta magii udanie korelują ze starym, skrzypiącym drewnem okrętu oraz klimatem łupieżczej morskiej wyprawy. Na uwagę zasługuje niewątpliwie także "Cała wstrząśnięta" Elroda, czyli opowiedziana stylem podobnym do Stephena Kinga z "Dallas '63" historia organizatorki cateringu na jednej z głośnych uroczystości weselnych, która dzięki pewnemu szczególnemu darowi w wynajętym przez świeżo upieczonych małżonków sobowtórze Elvisa Presleya dostrzega prawdziwego Elvisa.

Znajdziemy tu jednak również bolesne wypadki przy pracy; tytuły, które być może sprawdziłyby się w innej konwencji antologii lub najzwyczajniej w świecie nie powinny powstać. Do tych pierwszych zaliczyć można "W cudzych piórkach" Jima Butchera, typową opowiastkę dla nastolatków, pełną wilkołaków, wiedźm, klątw, magii, podziemnych miast oraz mówiących czaszek, kojarzącą się raczej z "Rodziną Adamsów" czy "Gęsią skórką" niż grozą z prawdziwego zdarzenia. Najbardziej przegadaną i nużącą pozycją jest chyba pierwsze opowiadanie zbioru, to jest "Zauroczeni" L. E. Banks, traktujące o sporze między dwoma rodami, który doprowadził do powstania klątwy uniemożliwiającej pobranie się dwójce szalenie zakochanych w sobie studentów. "Ślub Wyldy Sereny" Friesnera przenosi nas do środowiska amerykańskich arystokratów, których ślubnej uroczystości nie ominie katastrofa spowodowana odwiedzinami niespodziewanych, skądinąd znanych gości - i na tym poprzestańmy, gdyż każdy kolejny szczegół byłby zdradzeniem beznadziejnej niespodzianki, a nie chcę brać tego na siebie.

Do nieciekawych i stereotypowych należy również opowieść autorstwa samej Harris pod tytułem (nomen omen) "Tandeta", gdzie grafomański język w usypiający sposób rysuje nam świat (pozornie) nieżyjących ze sobą w zgodzie wampirów i wilkołaków, obracając potencjalny horror w mroczną komedię rodem z Tima Burtona czy kiczowatą bajkę jakości popularnego serialu "Czarodziejki". Druidzi, wampirze gniazda czy "sfory", bary z Czystą Krwią, detaliczny handel krwią syntetyczną, żarty dotyczące upuszczania krwi z weselnych gości - owszem, może świat taki jest rozległy, bardziej skomplikowany i przerastający to, z czym jako ludzie dalibyśmy sobie radę, ale na pewno nie wciągający ani zasługujący na aplauz. A jeśli najbardziej wyczekiwane opowiadanie z całej antologii zawodzi, nie wystawia to całej książce najlepszej oceny.

Pozostałe historie są średnie lub zwyczajnie niewyróżniające się. Śmierć w trakcie zawierania kościelnego ślubu oraz ucieczka panny młodej przed własną rodziną w "...lub niech zamilknie na zawsze" autorstwa S. Krinard pociąga za sobą amatorskie śledztwo jednej z obdarzonych szczególnymi zdolnościami bohaterek. "Ciężki tydzień nocnego poszukiwacza" pani Kenyon to kolejna porcja wampirów, z tym że tym razem nie tyle budzących obawę, co podziw i pociągających seksualnie, w towarzystwie nieumarłych, Amazonek, magicznych rytuałów i genetycznych anomalii, a to wszystko w świecie pełnym X-boxów i nowoczesnej technologii. Niezłym opowiadaniem mogła być "Oczarowana przez księżyc" L. Handeland, głównie ze względu na składną, wciągającą narrację, gdyby nie przesyt motywów - klątw, wiedźm, wilkołaków i wierzeń Indian, które może i całkiem zręcznie zbiegają się w jednym logicznym punkcie, ale nawarstwiają się i kumulują w czasie, wywołując mimowolne westchnienia z wyczerpania.

Po przebrnięciu przez wszystkie dziewięć opowieści z "Mojego nadprzyrodzonego wesela" zadaję sobie pytanie, do jakiej docelowej grupy wiekowej skierowana jest ta książka. Owszem, jest tu trochę siarczystej, cienistej grozy. Znajdziemy tu również seks i alkohol, brutalne, krwawe walki wręcz, znane z klasycznych horrorów motywy przemian człowieka w wilkołaka czy rzucane na odległość klątwy. Zawiłość fabularna jest jednak bliska zeru, oryginalność pomysłów nienadzwyczajna (momentami wręcz żadna), a język nieszczególnie wysokich lotów, przez co można podejrzewać, iż zbiór najbardziej spodoba się przede wszystkim czytelnikom nastoletnim lub nastawionym na lekką, niewymagającą rozrywkę. Nie warto sięgać po tę antologię, jeśli w opowiadaniach szuka się rozbudowanej warstwy psychologicznej, pięknych, lirycznych opisów czy wątków wywrotowych, niewykorzystanych nigdy wcześniej. A jeśli już pozycja ta trafi w ręce Czytelnika jako urodzinowy czy świąteczny prezent, odsyłam do Caine'a, Elroda, ewentualnie Handeland; reszta może okazać się stratą jakże cennego w dzisiejszym rozpędzonym świecie czasu.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ ogromna różnorodność pomysłów
+ przekrój przez rozmaite style

Minusy:

- skrajnie nierówna jakość opowiadań
- schematyczne motywy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -