Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Ziemia umarłych: Droga do Fiddler`s Green

LAND OF THE DEAD: ROAD TO FIDDLER'S GREEN

Ziemia umarłych: Droga do Fiddler`s Green

ocena:6
Producent:Brainbox Games
Wydawca:Groove Games
Gatunek:FPS/Survival Horror
Tryb gry:Single / Multiplayer
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W 2005 r. na ekranch kin pojawiła się “Ziemia żywych trupów” George A. Romero - czwarta część z Romerowskiego cyklu o żywych trupach i walczących z nimi o przetrwanie ludziach. W filmie twórcy „Nocy żywych trupów” rasa ludzka została niemal doszczętnie wybita przez ożywionych głodem człowieczego mięsa zombie. Ziemia – planeta ludzi, stała się tytułową „ziemią umarłych”. Niedobitki ludzkości ukryły się za wysokimi murami i płotami z drutów kolczastych w mieście-fortecy Green Fiddler`s, w której rządy sprawuje milioner Paul Kauffman. Wydaje się, że mieszkańcy metropolii są bezpieczni, lecz to tylko pozory. Zombie nie są już prymitywnymi potworami, lecz wykształciły w sobie podstawową inteligencję. Wystarczającą, aby zorganizować się w potężną armię i przepuścić atak na ostatni bastion ludzkości. Dlaczego przytaczam streszczenie fabuły horroru Romero? Ponieważ w roku premiery filmu studio Brainbox Games wypuściło na rynek grę komputerową „Land of Dead: Road To Fiddler`s Green”, której tytuł pozostaje w znaczącym związku z obrazem reżysera „Dnia żywych trupów”.

„Land of Dead: Road To Fiddler`s Green” to swoisty prequel kinowej opowieści o zombie Romero. Gracz steruje w niej postacią farmera Jacka, który pewnego słonecznego dnia zauważa przez okno swego wiejskiego domku tajemniczego mężczyzny, stojącego na podwórzu. Gdy stara się dowiedzieć kim i jest i co robi przed jego domem, nieznajomy o zakrwawionej twarzy pomrukuje i rusza wprost na niego z wyciągniętymi rękoma. Okazuje się, że jest on pierwszym żywym trupem, którego na swej drodze spotka Jack. A spotka ich dziesiątki, nawet setki – świat bowiem z niewiadomych przyczyn został opanowany przez zombie. Uzbrojony w strzelbę i rewolwer farmer stopniowo odkrywa tę straszliwą prawdę. Sąsiedzi farmerzy są martwi a po okolicy błąkają się krwiożercze bestie. W mieście, do którego się udaje z nadzieją na odnalezienie żywych ludzi, natrafia na totalny chaos. Ktoś z miejskiego szpitala nadaje sygnał, a zatem być może nie wszyscy zginęli. Poza szpitalnymi korytarzami i salami Jack będzie eksplorował wnętrza innych budynków: komisariatu policji, hotelu, teatru, luksusowego apartamentowca a także miejskie kanały, portowe nadbrzeża, podziemny parking. W sumie na gracza czeka dwadzieścia różnych lokacji oraz, oczywiście, nieprzebrane hordy zombie, przebijające się przez ściany i drzwi, wypełzające z szybów wentylacyjnych a niekiedy pojawiające się niemal znikąd.

Gra studia Brainbox Games wygląda jak klon recenzowanego przeze mnie „Day of The Zombie”. W istocie jest jednak na odwrót, ponieważ chronologicznie pierwszy pojawiły się omawianym w tym tekście survival. Podobieństwa są jednak znaczące i z pewnością wynikają one z zastosowania w obu grach tego samego silnika – Unreal, sprawdzonego w takich klasycznych pozycjach jak „Duke Nukem Forever” czy „Gears of Wars”. Ponadto obydwie gry wykorzystują technologię Karma odpowiedzialna za fizykę i różnorodne efekty specjalne oraz system Body Part Specific Damage, dzięki któremu odrąbywane czy odstrzeliwane części nadgniłych ciał zombie prezentują się efektownie krwawo i makabrycznie. Wśród żywych trupów natkniemy się zresztą na znajome z „Day of The Zombie” postaci, m.in. zombie-punka, zombie-nastolatkę, zombie-babinkę czy zombie-komandosa. Do eksterminacji nieumarłych służy nam identyczny arsenał broni (m.in. topór strażacki, shotgun, karabin snajperski, M-16, koktajle Mołotowa ).

Fabuła natomiast, choć nadal jest liniowa i ogranicza się właściwie do likwidacji zastępów żywych trupów, jest znacznie bardziej rozbudowana. I nie chodzi tylko o większą liczbę epizodów, ale nieco bardziej skomplikowane zadania do wykonania i większy obszar, który przyjdzie nam eksplorować. Co więcej w kilku momentach gry do Jacka dołączają inne postaci: lekarz ze szpitala, Ottis, kierowca trucka, którego będziemy osłaniać w czasie jego ucieczki z oblężonego miasta a także znany z filmu Romero Paul Kauffman.

Nie ulega jednak wątpliwości, że nadal mamy do czynienia z grą niskobudżetowa. Choć w „Land of Dead: Road To Fiddler`s Green” atmosfera grozy jest o wiele skuteczniej uwydatniona a napięcie rośnie proporcjonalnie z ilością zastępujących nam drogę zombie, to chyba bardziej odpowiadało mi zdystansowane, ironiczne podejście twórców do gry w „Day of The Zombie”. W każdym razie grafika nadal nie grzeszy bogactwem szczegółów, a animacja postaci znów zawiesza postaci żywych trupów. Są też problemy z innymi elementami grywalności (np. szybkość i celność oddawania strzałów), które zlikwidował dopiero późniejszy patch do gry. Niemniej jako nie wymagająca zbytniego wysiłku umysłowego rozrywka, „Land of Dead: Road To Fiddler`s Green” sprawdza się bez zarzutu. I osobom, które takiej rozrywki szukają, właśnie tę grę polecam.

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+ duuuużo zombie
+ bywa krwawo i makabrycznie
+ sporo napięcia i nieco mniej grozy
+ rozrywka w sam raz na długie zimowe wieczory

Minusy:

- rozrywka dla niezbyt wymagających
- grafika nie najwyższych lotów
- zdarzają się drobne błędy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -