Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Człowiek W Białej Czapce

Kamil Skolimowski

Człowieka W Białej Czapce spotkałem tego pamiętnego, październikowego wieczora, kiedy wracałem z jakiegoś koncertu. Bez żadnych ostrzeżeń, znaków, po prostu znienacka ON pojawił się. Nagle, znikąd.
Ciemna ulica, permanentna pustka, chłodny październikowy wiatr. Wracałem nieco obolały (no cóż, szalało się na koncercie) i trochę, jak zwykle, zamyślony. Co jakiś czas częstowałem pobliskie kupki jesiennych liści kopniakiem. Wzrok miałem standardowo spuszczony.
Może to był mój błąd. Może gdybym na bieżąco śledził tor mojej drogi... No nieważne.
W pewnym momencie usłyszałem przed sobą szelest liści. Uniosłem wzrok.
On już tam był.
Na początku Człowiek W Białej Czapce stał bokiem do mnie. Pomyślałem: Ot, zwykły koleś ubrany na czarno i z białą bejsbolówką na głowie. Wielu takich po świecie chodzi.
No cóż... Tak myślałem na początku.
Oczywiście, bez żadnych zbędnych manewrów, zwyczajnie planowałem wyminąć gmerającego nogą w liściach Człowieka W Białej Czapce. I zrobiłem tak, bez specjalnego oglądania się na niego.
Ruszyłem dalej swoją drogą. Kopnąłem nogą kolejną kupkę zeschłych liści. I naraz znowu usłyszałem głuchy szelest trochę przed sobą. Spojrzałem ku źródłowi hałasu. Stał tam.
Zdezorientowany, obejrzałem się. Przecież, do cholery, przed chwilą tego gostka minąłem!
Z tyłu jednak już nikogo nie było.
Człowiek W Białej Czapce czekał na mnie z przodu.
Przestraszyłem się. Cholera, nawet pomyślałem, że to może ilość wchłoniętych na koncercie procentów tak na mnie działa. Kiedy jednak zorientowałem się, że Człowiek W Białej Czapce patrzy na mnie - momentalnie otrzeźwiałem.
To znaczy, może nie tyle patrzył na mnie, nie wiem, w każdym razie miał twarz zwróconą ku mojej osobie. Jego oczy były zasłonięte daszkiem czapki. Stanąłem jak wryty. Rozejrzałem się niespokojnie.
Człowiek W Białej Czapce wciąż był zwrócony twarzą do mnie. Stał w milczeniu. W tym koszmarnym milczeniu.
Przestraszony, przeszedłem na drugą stronę ulicy. Co jakiś czas oglądałem się na Człowieka W Białej Czapce. Sukinsyn wciąż wiódł za mną wzrokiem. Stał jednak nieruchomo.
I stało się. Nie patrząc pod nogi, zerkając niespokojnie na intruza, stałem się ofiarą krawężnika drugiej strony ulicy. Wyłożyłem się jak długi. Pokracznie podniosłem obolałe ciało i wskoczyłem nieporadnie na chodnik. Obejrzałem się na opuszczoną stronę ulicy. Człowieka W Białej Czapce już tam nie było.
Stał przede mną. Kiedy ruszyłem do przodu, wpadłem prosto na niego. Wycofałem się
i zakląłem. Zapytałem, czego chce.
Milczał. Po prostu patrzył.
Wyminąłem go, tym razem bacznie obserwując. Szedłem i szedłem, oglądając się na nieruchomego Człowieka W Białej Czapce.
Nie patrząc przed siebie, znowu na kogoś wpadłem. Wrzasnąłem, bo już wiedziałem, kto to będzie. Zacząłem się miotać i wycofywać.
Złapał mnie za ramię. Tego żelaznego uścisku nie zapomnę do końca życia. Wyszarpnąłem się.
Nie byłem w stanie myśleć, czy tych sukinkotów jest kilku, czy to wyobraźnia płata mi figle, czy po prostu zwariowałem.
Spojrzałem na mojego prześladowcę.
Człowiek W Białej Czapce uśmiechał się.
A kiedy zaczął mówić, w tle jego głosu wybrzmiało kwilenie kilku niemowląt.
- Myślisz, że możecie dostrzegać tylko te dobre anioły? - zapytał tubalnym głosem. Gdyby nie to kwilenie dzieci w tle, pomyślałbym, że to jakaś nawiedzona sekta, naprawdę.
Zresztą... nie było czasu na myślenie. Ja krzyczałem.
Kiedy Człowiek W Białej Czapce zadał mi to potworne pytanie, wyjaśniające wszystko - tak, zacząłem krzyczeć.
Płacz niemowląt zmieszał się z niespodziewanym wybuchem koszmarnego śmiechu mojego Anioła z Piekieł. A co najgorsze - te dwa głosy idealnie ze sobą współgrały.
Człowiek W Białej Czapce zdjął swoją bejsbolówkę.
I najgorszemu wrogowi nie życzyłbym, żeby zobaczył to, co ja wtedy zobaczyłem, to, co było pod nią...
Uciekłem, po drodze już na nikogo nie wpadając.
Człowiek W Białej Czapce już nigdy więcej mnie nie nawiedził.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -