Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Nie Patrz

Jakub Remiszewski

-Nazywam się Patryk i zabijałem ludzi.
Zawsze trzeba tak zacząć. Dajesz swoje imię, by inni cię jakoś kojarzyli, a potem oficjalna skrucha. Tylko że powinienem powiedzieć „zabijam” a nie „zabijałem”, ale to już w sumie mało ważna kwestia.
Tak?
Reszta patrzy się na mnie i przytakuje. Oni też zabijali. Oni też tam byli. Jedyna różnica między mną a nimi jest taka, że oni zabijali na wojnie. W Iraku. A ja zabijam dalej. Na ulicy.
Wszyscy jesteśmy mordercami.
Muszę tylko dosypać do swoich opowieści tony piasku i dziwne, bliskowschodnie imiona, by każdy w pełni mi współczuł. Cholerne ofiary wojny. Widzę w nich, że jesteśmy podobni, a i tak jeśli ktoś pójdzie do paki, to tylko ja. Nienawidzę ich. I tylko przy nich mogę mówić, co czuję. Już od dwóch miesięcy chodzę na te spotkania. Ofiary Krwi nazywają siebie samych. Byli żołnierze zawodowi, którzy odkryli na polu bitwy, że zajebiście się czują patrosząc innych ludzi. Zawczasu wycofani ze służby, nim ktoś z prasy nie złapał na taśmie, co oni właściwie wyprawiają. A wyprawiają sporo.
Ronnie, ten w rogu o bladej, żółtawej skórze, ciasno obciągniętej na jego chudej twarzy. Jeśli chcecie wiedzieć od czego żółknie człowiekowi skóra, to poczytajcie na co nieco o kanibalach.
Chad naprzeciw mnie. Wielkie, białe bydle. Ma krzywy nos od wielokrotnych, nie nastawianych potem łamań. Mówił raz, że jego oddział wpadł w zasadzkę. Byli w bunkrze. Amunicja kończyła się w przeciągu minut. Chad przeżył jako jedyny. Nie mając czym strzelać, użył noża. Chad twierdził, że zawsze dbał o swój nóż. Był zawsze ostry i zadbany. Ojciec brał go na polowania za młodu i Chad z dumą mówił, że tatko nauczył go bardzo wiele, zwłaszcza jeśli chodziło o zajmowanie się ustrzeloną zwierzyną. Po tym jak wypatroszył nożem sześciu irakijskich żołnierzy, był pewien że tatko nauczył go znacznie więcej w tych przepastnych borach.
Dalej jest Angus, wyśmienity snajper, który po wystrzeleniu oddziału wroga, po prostu nie mógł przestać i strzelał dalej do cywili, aż nie skończyła mu się amunicja. On twierdzi, że wszyscy byli uzbrojenia. Tak. Zwłaszcza kobiety z dziećmi na rękach.
Całe to stadko mówi, że żałuje. Że zrobiliby wszystko, by cofnąć ten mord. Że chcą być dobrzy.
Ha.
Ha.
Widzę wasze oczy, gnoje. Widzę te iskry w samym środku źrenic, kiedy opowiadacie swoje historie. Widzę te drżące z ekscytacji dłonie, kurczowo zaciskane między kolanami. Idę o każdy zakład, że macie twardą jak skałą erekcję.
Mnie nie okłamiecie. Swój nie okłamie swojego.
Ja mówię o tej kobiecie jednej... Miała śliczne, brązowe włosy, które w opowiadanej historii zakryte są grubą burką. Fikcyjna wersja ma granat w dłoni, który okazuje się być ciemną gruszką. W oryginale tylko się do mnie uśmiechnęła i natychmiast ją pokochałem. Tak mocno, że aż potłukłem sobie knykcie miażdżąc w jej twarz. Miała piękny uśmiech, kiedy palcami rozerwałem jej policzki. Prawię płaczę, wspominając jej pełne strachu oczy.
Była tak bardzo, bardzo śliczna. Drżę i sok oczny tli się w kącikach moich powiek.
Widzę ich zaciśnięte dłonie. Widzę ich współczucie. Oni wiedzą doskonale, co ja czuję. Zazdroszczą mi, że znów przeżywam ten moment. Każdy z nich nie może się doczekać na jego kolej, by się wyspowiadać.
Nic nie istnieje w tym świecie, póki się o tym nie opowie.
Każdy wylewa się więc na innych. Każdy prawie płaczę i wszyscy mu przytakujemy, udając że rozumiemy jego cierpienie.
Gdyby ktokolwiek inny dowiedział się, co się dzieje w nas, już dawno uprażyliby nasze mózgi na krześle. Jesteśmy najgorsi z najgorszych i wiemy to.
I mamy tylko siebie.
Och... Już czuję, że dziś znów znajdę kolejną piękność, by stała się jeszcze piękniejsza.
Za tydzień zaś stanie się ona kolejną historią, która stanie się wreszcie prawdziwa.
Tak bardzo na to czekam.
Tak bardzo tego potrzebuję.
Na koniec gaszę światło i zamykam drzwi do wynajmowanej przez nas sali. Oni rozchodzą się w swoje strony. Rozmowy cichną. Jesteśmy zupełnie różni, więc ciężko nam rozmawiać, od tak, by zapchać czas. Zresztą jak można chcieć o czymkolwiek innym rozmawiać, jak o tym, co zostało zamknięte w sali?
Oni idą, uściskają sobie szybko dłonie, zerkając sobie ukradkiem w oczy, a ja patrzę za nimi, jak znikają w mroku. Zawsze intensywnie myślę. Który z nich kłamie? Który nie był w armii? Który był wczoraj na czołówce gazet?
Potem zapalam papierosa i idę w moją stronę.
Ktoś tam czeka na mnie.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -