Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Cmentarz

Marek Karczewski

Choć było już późne popołudnie bohater tej historii szedł do pracy. Był z niej zadowolony. Szedł na drugą zmianę do piekarni. Pogwizdując wesoło doszedł do bramy cmentarza. Spojrzał na zegarek. Była 16:45. Jeszcze piętnaście minut- pomyślał i wszedł za bramę. Chodził tędy codziennie, gdyż dookoła cmentarza trzeba było iść dwadzieścia minut, a na skróty tylko połowę tego czasu. Na cmentarzu było jak zwykle cicho i spokojnie. Pomimo późnego popołudnia widać było krzątające się przy grobach bliskich starsze kobiety. Ilekroć mężczyzna wchodził na ten cmentarz, tyle razy przypominały mu się przepełnione grozą słowa kolegów, że to na cmentarzu są duchy lub inne widziadła. Na tę myśl uśmiechnął się do siebie i poszedł dalej.
W pracy koledzy znów żartowali ze spacerów po cmentarzu. Wesoło minął im czas, choć ciężko się dziś napracowali. Gdy mieli już wychodzić, jeden z kolegów powiedział mężczyźnie, aby w nocy nie szedł przez cmentarz, gdyż według horoskopu jest dzisiaj zły dzień. Mężczyzna ścisnął tylko ramionami i wyszedł.
Była północ, gdy bohater wszedł przez bramę. Choć był wrzesień była cicha i ciepła noc. Im dalej był od bramy, wydawało mu się, że robi się coraz ciemniej i zimniej. Postawił kołnierz kurtki na sztorc. Nagle od strony starej części cmentarza dobiegł go głuchy stukot. Dreszcz przebiegł mu po skórze. Po chwili mężczyzna pomyślał, że to koledzy chcą go nastraszyć lub zrobić mu głupi kawał. Dodało mu to odwagi, gdyż był niemal pewien, że to jego dowcipni koledzy.
Hej chłopaki, a wy nie boicie się cmentarza! –zawołał, lecz w tej chwili szepty ucichły. Podszedł jeszcze kilka kroków i w ciemności wydało mu się, że widzi seledynową poświatę nad jednym z grobów. Zimny dreszcz przebiegł mu po karku, lecz odważył się podejść jeszcze bliżej. Był to nagrobek wyciosany z litej skały. Na pomniku, pomimo ciemności odczytać można było napis:
„ Panna Heida Muller – zginęła tragicznie 16 marca 1892 roku mając lat 22.”
Gdy mężczyzna czytał to, nagle, niczym spod ziemi wyłoniła się owa seledynowa poświata kształtując się w postać młodej kobiety. Zjawa odezwała się do mężczyzny- „ Chodź, zostań tu, bądź mój!”- lecz głos jej brzmiał jak nie z tego świata. Mężczyznę sparaliżował strach, a ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Gdy poczuł, że wraca do sił puścił się w bieg. Wił się między grobami jak spłoszona mysz. Nie mógł wykrzyczeć ani wypowiedzieć żadnego słowa. Gdy biegł wydawało mu się, że seledynowa mglista postać jest ciągle za nim. Czuł nawet zimny oddech i cichy szept „... zostań, zostań...”. Kiedy wybiegł z cmentarza nie przystanął, ani nie zwolnił. Jeszcze pięćdzisiąt metrów, już widział drzwi do domu, kiedy usłyszał znów szept „ ...wróć do mnie, zostań...”. Dobiegł do drzwi, które były otwarte, a kiedy wbiegł przez nie i zatrzasnął, usłyszał silne uderzenie. Nieznana siła uderzyła w drzwi i nastała cisza. Mężczyzna wystraszony i
zdezorientowany odruchowo zapalił światło i usiadł. Spojrzał na zegarek i ze zdziwieniem stwierdził, że jest godzina pierwsza po północy. Godzina na cmentarzu, przecież tylko lekko zboczyłem ze ścieżki- pomyślał, gdy jego zmysły zaczęły ponownie w miarę normalnie funkcjonować. Jeszcze jakiś czas siedział w fotelu rozmyślając o ostatnich wydarzeniach, po czym zapadł w twardy sen.
Gdy się rano obudził był bardzo zdziwiony faktem, że leży w łóżku, bo przekonany był, że zasnął w fotelu. Pomyślał potem, że to wszystko to tylko był zły sen. Wypił kawę i postanowił wyjść na zakupy. Wciąż jednak nie mógł uwolnić się od myśli, że to nie był sen, a w uszach świdrował mu szept „ zostań, wróć”. Nie!- pomyślał- to był tylko zły sen. Gdy wyszedł z domu, zadrżał cały, a włos na głowie mu się zjeżył. Na progu zobaczył seledynowy pył, a na drzwiach seledynowy odcisk ręki a pod nim napis „ Wróć, czekam”.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -