Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Demony Przeszłości

Karol Wysmyk

Dla mojej Tati za wsparcie i za wszystko, co mi dała.

„Cierpliwość jest najlepszym lekarstwem na każdy kłopot.”

Opowiem teraz pewna historię. Wydarzyła się ona w czasach kiedy byłem młody i różne dziwne rzeczy krążyły po mojej głowie. Teraz krew w moich żyłach płynie wolno, serce już nie jest takie mocne jak wtedy kiedy miałem 21 lat i wszędzie szukałem mocnych wrażeń. Zawsze lubiłem uczucie strachu, takiego który w nocy kiedy jesteś sam bądź sama w domu nie daje ci spokojnie usnąć, a sprawia, że boisz się zamknąć oczy i przestać patrzeć na drzwi wejściowe do twego pokoju. Otwór przez który może przedostać się istota z zaświatów. Tylko dwa razy w swoim życiu poczułem paraliżujący strach. Niby mało ale miał on wpływ na całe moje życie. Nie wiem dlaczego piszę to wszystko. Ostatni raz jak o tym wszystkim opowiadałem poniosłem, jak sami z resztą przeczytacie, straszliwą klęskę. Taką po której do dnia dzisiejszego nie potrafię się pozbierać. Może robię to dlatego aby uczcić w ten sposób śmierć tak bliskiej memu sercu osoby, która odeszła bardzo dawno temu – mojej Natalii. Dzisiaj jest rocznica jej śmierci. Niech to będzie hołd złożony jej osobie, a może wszystkie winy zostaną mi wybaczone. Nie, chyba nie. Na samą myśl o tym czuję się jak ostatni idiota. Takich rzeczy się nie wybacza. Wiem, że kiedy zejdę oni będą na mnie czekać, być może moja Nata też tam będzie. Razem z nimi wszystkimi i historia rozrośnie się o kilka dodatkowych postaci. Ale teraz kończę już ten krótki wstęp, gdyż na samą myśl o tym co mam zamiar napisać moja ręka zaczyna drgać z pod denerwowania, a być może i ze strachu. Chcę kolejny raz zmierzyć się ze swoją przeszłością, a wy będziecie tymi którzy ją poznają.


1.


Był wtedy wrzesień 1985 roku. Był to bardzo gorący miesiąc w związku z tym postanowiłem z moją dziewczyną zorganizować mały wyjazd na działkę leżącą, gdzieś pod górami. Rodzice Natalii budowali tam dom, który w tamtym czasie był w stanie bardzo surowym. Poza samymi murami i dachem nic tam nie było. Budynek miał być ukończony w przeciągu kilku lat, jednak od czasu naszego ostatniego pobytu w nim nic się nie zmieniło.
Cały czas stoi tam, pomiędzy tymi samymi drzewami, trochę starszymi niż wtedy i kilkoma nowymi. Zarośnięty przez mech i wszelkiej maści rośliny, posiadający nowych mieszkańców. Wiem o tym, gdyż pewnego słonecznego dnia, zbierając w sobie całą odwagę postanowiłem odwiedzić miejsce, które tak znacząco wpłynęło na resztę mojego życia. Mówiąc o mieszkańcach miałem na myśli ptaki, które nie wiedząc co rozegrało się w murach tego domu, założyły swoje gniazda oraz o myszach, które dostrzegłem tu i ówdzie. Dom pomimo upływających lat jest nadal taki jakim go zapamiętałem. Żadnego pęknięcia na murze czy śladu po upływającym czasie. Jakby jakaś siła trzymała go w tak dobrym stanie przez tak wiele lat, a może to krew która została w nim przelana... Wrócę jednak do samego wyjazdu o którym już wspomniałem.
Na nasz wypad Natalia zaprosiła kilku znajomych ze studiów. Nie miałem nic przeciwko temu. Wiedziałem, że Nata zadaje się z ludźmi godnymi uwagi. I tak też było. Wyjechaliśmy rano pociągiem, po dotarciu na odpowiednia stację wysiedliśmy i przeszło 10 kilometrów szliśmy aby dotrzeć na miejsce. W czasie marszu opowiadaliśmy o tym co robiliśmy w lato. Spędziłem tamte wakacje razem z Natalią nad morzem. Odkładaliśmy przez cały rok pieniądze tak aby móc wyjechać. Pamiętam te wakacje doskonale. Nie było nas stać na wszelkie wygody ale z tymi pieniędzmi, które mieliśmy i ze sobą przy boku mogliśmy pokonać każdą przeszkodę. Tak wygląda miłość...
Droga była bardzo męcząca. Jak mówiłem był to bardzo gorący wrzesień więc kiedy dotarliśmy na miejsce około godziny 22:00 wszyscy bez żadnego słowa rozbiliśmy namioty i poszliśmy spać. Na następny dzień i przez kilka kolejnych bawiliśmy się wyśmienicie. Wszyscy bardzo cieszyli się ze wspólnego wyjazdu. Chodziliśmy do pobliskich lasów na grzyby, zwiedzaliśmy ruiny zamków znajdujące się w pobliżu. Wszystko to sprawiło, iż zacząłem układać sobie w głowie pewną historię z przeszłości z zamiarem opowiedzenia jej ostatniego dnia przy ognisku. Tak aby na koniec tej sielanki dać każdemu porządnego kopniaka.
W końcu nastał ten dzień. Od rana było bardzo gorąco więc wszyscy siedzieliśmy na działce i czekaliśmy na wieczór aby zrobić pożegnalną imprezę. Kiedy słońce zaczęło zachodzić, a mrok budził się ze snu postanowiłem przygotować drzewo na ognisko. Reszta facetów poszła w tym czasie kupić od jakiegoś wieśniaka z pobliża wino domowej roboty. W tym miejscu i w tych czasach o sklepie nie było mowy. Natalia przygotowywała jedzenie wraz z koleżankami. Nic specjalnego, a mówiąc szczerze poszły wszystkie gdzieś w pole wykopać ziemniaków na ognisko. Wędlina skończyła się drugiego dnia naszego pobytu na biwaku więc musieliśmy nacieszyć się tym co posiadaliśmy bądź też tym co mogliśmy ukraść. Kiedy dziewczęta wróciły całe umorusane, śmiałem się z nich do rozpuku. Tym bardziej jak powiedziały mi, że musiały uciekać przed jednym z rolników, który przyłapał je w polu na kradzieży i postraszył psem. Przyniosły jednak to po co poszły, pokroiły chleb do pieczenia na ognisku i wszyscy w dobrych humorach czekaliśmy na powrót reszty z nas z winem i na nastanie mroku. Kiedy zaszło słońce rozpaliliśmy ognisko, piliśmy, jedliśmy i obiecywaliśmy sobie, że za rok zrobimy to samo w tym samym miejscu.
Kiedy wszyscy byli już lekko podpici usłyszeliśmy w dali grzmoty i dało się dojrzeć pierwsze błyski nadchodzącej burzy. Myśleliśmy, że nas ominie jednak tak się nie stało. Tak więc zamiast skryć się każdy do swojego namiotu postanowiliśmy schować się przed deszczem i piorunami w murach domu. Rozsiedliśmy się w kółko i dyskutowaliśmy o wielu sprawach. Kiedy poczułem, że ludzie zaczynają przysypiać zacząłem opowiadać historię, którą przez cały pobyt tak dokładnie odkopywałem w swojej pamięci.

- Widzę, że towarzystwo robi się już trochę śpiące – powiedziałem.
- To przez te wino – odezwał się Jacek i wybuchnął śmiechem.
- No to może opowiem wam pewną historię – zaproponowałem.
- Tak Pawełku opowiedz nam coś do snu – powiedziała Natalia i uśmiechnęła się kokieteryjnie.
- Dobrze tylko ostrzegam to będzie straszna historia. Tak więc dziewczęta musicie mi powiedzieć czy naprawdę chcecie ją usłyszeć.
Wszystkie pokiwały głowami. Kiedy miałem zamiar wypowiedzieć pierwsze słowo, rozległ się potężny grzmot uderzającego, gdzieś w pobliżu pioruna. Może była to przestroga abym nie zaczynał swojej opowieści... może. Wtedy jednak potraktowałem to jako dar od niebios, gdyż był to bardzo dobry prolog do całej opowieści, nie musiał nawet zawierać słów. Wszyscy spojrzeliśmy po sobie i rozpocząłem.



2.


- Pewnego razu grupka dzieci w jednej ze szkół rozsiadła się wokół starej ławki mieszczącej się na końcu klasy. Reszta rówieśników nazywała ich dziwakami, oni nazywali siebie „Pogromcami Strachu”. Zawsze kiedy jakaś lekcja wypadła opowiadali sobie straszne historie. Tym razem przyszła kolej na Marka, szkolnego prymusa. Jednak to nie przeszkadzało mu w zdobywaniu sympatii. Kiedy zaczynał opowiadać wszyscy słuchali go w milczeniu. Nikt nie śmiał mu przerywać głupimi pytaniami bądź komentarzami bo już nie raz zdarzyło się, że Marek przerywał swoją opowieść i wychodził z klasy w wielkim oburzeniu. - Historia którą wam dzisiaj opowiem nosi tytuł „Człowiek z siekierą”.


„Człowiek z siekierą”


- Ale kiepski tytuł – powiedział Janek – Brzmi jak historyjka dla dzieci.
- Dobra dzisiaj pozawalam wam na to abyście wtrącali swoje jakże często płytkie komentarze – odpowiedział Marek ze spokojem – Jedno mogę wam powiedzieć. Nie jest to bajka dla dzieci. To wydarzyło się naprawdę na jednym z osiedli. Nie pamiętam teraz jak się ono nazywa ale te wszystkie wydarzenia miały miejsce naprawdę bo podsłuchałem jak rozmawiał o tym mój brat z jednym ze swoich przygłupich kumpli.
- O robi się ciekawie – wtrąciła Kasia.
- No wiec tak... – zaczął Marek - Facet ten nazywał się Moliński. Każdy wiedział czym się zajmował. Pilnował piwnic. Nie należało to do jego obowiązków, gdyż był tak „zwykłym” lokatorem jednego z mieszkań w bloku jak każdy z nas... no może poza Kasią, która mieszka w domku jednorodzinnym. Wszyscy wokół gadali, iż przechowuje tam swoje skarby. Jakie to były skarby nie wiadomo po dziś dzień. Każdy dzieciak z bloku bał się go jak ognia. Nieraz opowiadano historię o tym, że widziano go z siekierą przemierzającego piwnice. Dzieci się go bały ale za to bandziory rezydujące pod blokiem darzyły go ogromną nienawiścią. Między innymi za to jak nieraz przeganiał ich z piwnicy kiedy któryś z nich chciał się odlać. Do nich również dotarły mity o tym jak wielkie bogactwo skrywa ten dureń w swojej piwnicy, a być może to oni sami ten mit wymyślili i uwierzyli w niego. Pewnego razu postanowili to sprawdzić.
Trzech z nich umówiło się pewnej nocy pod blokiem z postanowieniem włamania i obrabowania Molińskiego. Wchodząc do piwnicy zastali ją milczącą, ciemną. Wzięli ze sobą latarki tak aby widzieć kłódkę i móc ja przepiłować. Bali się zapalić światła ze strachu, że ktoś wchodzący do klatki może o tak późnej porze zobaczyć światło docierające z wejścia do piwnicy i zainteresować się tym. Ta latarka dawała im także poczucie bezpieczeństwa. W razie jakby Moliński czaił się gdzieś w mroku to na pewno go dojrzą i dadzą mu radę. Wiedzieli, że w świetle mają przewagę i nic im nie grozi. Nawet ten dureń dzierżący siekierę w ręku. Szli w milczeniu, każdy bał się odezwać. Kiedy dotarli do wnęki w której mieściła się piwnica Molińskiego, jednemu zachciało się strasznie lać. Był to ten który miał piłę potrzebną do przecięcia kłódki. W czasie kiedy załatwiał swoje sprawy, tamci ze strachem w oczach wyczekiwali jego powrotu. Rozglądali się po wnęce, odwróceni plecami do wejścia szukając śladów Molińskiego. Nagle za ich plecami usłyszeli jakiś szmer. Kiedy odwrócili się, w ostatnim błysku latarki dojrzeli twarz Molińskiego z podniesioną do góry ręką zaciśniętą na trzonku siekiery. Ostatni z trójcy słysząc krzyk i dobiegające z sąsiedniej wnęki mlaskanie i odgłos pękających czaszek szybko schował obiekt swojej dumy do spodni, podniósł piłę i latarkę z podłogi szybką biegnąc do wnęki z której dało się słyszeć te okropne dźwięki. Kiedy do niej wszedł zastał Molińskiego zabryzganego krwią i z szaleństwem wypisanym na twarzy ciosającego leżącego trupa. Bez chwili zastanowienia podniósł piłę do góry i wymierzył cios w głowę psychopaty. Ponoć tylko tyle potrafił opowiedzieć jedyny pozostały przy życiu kumplowi mojego brata, kiedy ten odwiedził go w szpitalu psychiatrycznym.
- Też mi straszna historia. – odezwał się Janek. – Morderstwo jak wiele innych.
- Poczekaj to jeszcze nie koniec tego co mam do powiedzenia na ten temat – odpowiedział Marek – Historia te jest ponoć prawdziwa. Od tamtej pory każdy kto usłyszał historię o Molińskim nie schodzi sam do piwnicy albo przynajmniej nie idzie tam bez dodatkowej latarki, gdyż on tam czeka.
- Skąd o tym wiesz ?? – zapytał Darek, który do tej pory słuchał w milczeniu opowieści.
- Wiem bo ten kumpel, który przyszedł do mojego brata najprawdopodobniej go widział. Powiedział też, że tak jak w umysłach zabitych pozostała świadomość, iż Moliński jest niegroźny wtedy kiedy pali się światło, tak ta świadomości przeniosła się do świata realnego. Wiec teraz kiedy usłyszeliście tą historię i wierzycie w moje słowa... nigdy nie schodźcie do piwnicy przy zgaszonym świetle. Albo niech Bóg was strzeże przed tym aby żarówka się nie przepaliła.
- A wiadomo czego ten Moliński tak pilnował w piwnicy ?? – zapytał zaciekawiony Janek.
- Kiedy policjanci prowadzący dochodzenie dowiedzieli się od jedynego ocalałego, że chcieli obrabować piwnicę tego starego idioty sprawdzili ją. Po zajrzeniu do niej nie znaleźli dosłownie nic. Śmierć wszystkich poszła na marne, a wszystko wskazuje na to, iż Moliński spełniał tylko swój obywatelki obowiązek.
W momencie kiedy Marek wypowiedział ostatnie słowa rozległ się dzwonek. Wolna lekcja minęła, wszyscy wyszli z sali nr 10. Tylko jeden chłopak został na swoim miejscu. Był to Darek, który dzisiejszego dnia miał iść do piwnicy zrobić porządek. Sparaliżowany strachem spędził w sali kilka godzin.



3.


- Paweł... – powiedziała po opowiedzianej historii do mnie Natalia – Po co nam opowiadasz takie bajki, chyba nie sądzisz, że ktoś uwierzy w tą historię.
- Powiem wam wszystkim to co powiedział Marek na koniec swojej opowieści. To wszystko wydarzyło się naprawdę, a to że Moliński czeka w piwnicy na każdego kto słyszał jego historię też jest prawdą. Odkąd wiem o tym co się z nim stało nie schodzę do piwnicy bez dwóch latarek.
- Chyba żartujesz – odezwała się Nata – Nigdy mi o czymś tak absurdalnym nie mówiłeś głuptasie. Jakbym wiedziała od razu bym ci wybiła takie głupoty z głowy.
Wszyscy wybuchli śmiechem. Sądziłem wtedy, iż moje opowiadanie nie odniosło żadnego sukcesu. Może to dlatego, iż nigdy nie powiedziałem o tych latarkach Natalii i cała historia wydawała się absurdalna. Ja w nią jednak uwierzyłem wiele lat przed tym spotkaniem i wolałem jej przez te wszystkie lata nikomu nie opowiadać... tak na wszelki wypadek. W czasie kiedy byliśmy na biwaku byłem już dorosły, postanowiłem w tak prosty sposób pokonać demony dzieciństwa raz i na zawsze. Kiedy już to wszystko powiedziałem, a żeby nie zostać wyśmianym postanowiłem podjąć ostateczne kroki. Wyczekałem na odpowiedni moment i kiedy gdzieś niedaleko uderzył piorun rozświetlając niebo i całe otoczenie swoim blaskiem odezwałem się ponownie.
- Wiedzieliście to ??
- Co ?? – odezwał się z uśmiechem na twarzy jeden z przyjaciół Natalii – Człowieka z siekierą widziałeś ??
Kolejna salwa śmiechu zalała surowe wnętrze budynku. Trochę zmieszany ciągnąłem dalej.
- Tam w dole. Na samym końcu schodów do piwnicy. Jakby ktoś tam stał i patrzał na nas.
- Paweł naprawdę nie musisz nas już bardziej rozweselać – powiedziała Dagmara, najlepsza koleżanka Naty.
- Dobra skoro nie wierzycie, że coś tam widziałem to sam pójdę sprawdzić.
- Dobrze Paweł, tylko uważaj na siebie- odezwała się Natalia, z lekkim uśmiechem na twarzy, puszczając mi oczko.
Dopiero ostatnio przypomniało mi się, że były to ostatnie słowa które Natalia skierowała bezpośrednio do mnie. Te słowa przypomniały mi się teraz, w trakcie pisania tej historii. Tak jakby była tutaj przy mnie i szeptała mi do ucha co mam pisać.
W każdym razie zbierając w sobie całą odwagę, pamiętając o tym co usłyszałem kiedy byłem małym chłopcem ruszyłem w stronę zejścia do piwnicy. Na zewnątrz burza rozszalała się na dobre. Gromy sypały z nieba, a deszcz nabrał na sile. Schodząc krok po kroku do piwnicy narastał we mnie strach. Ale śmiech z mojej osoby dochodzący zza moich pleców dodawał mi odwagi i pchał mnie w objęcia ciemności.
Kiedy byłem na dole zamknąłem oczy. Strach uderzył we mnie ze zdwojoną siłą. Nie słyszałem już tak dokładnie tego co działo się na górze. W ogóle nie słyszałem nic poza biciem mojego serca, świstem mojego oddechu i czegoś jeszcze. Zebrałem w sobie odwagę i z całych sił krzyknąłem, że ktoś jest na dole, po czym szybko, niemal po omacku znalazłem przejście prowadzące do garażu skąd była prosta droga na powierzchnię. Kiedy wybiegłem na zewnątrz byłem z siebie dumny i zadowolony z obrotu spraw, gdyż słyszałem nawoływania reszty dochodzące z piwnicy.
Nagle przemieniły się one w przeraźliwy krzyk kilku gardeł naraz. Słyszałem jak wszyscy potykali się o siebie byleby tylko dotrzeć do wyjścia. Nie jestem w stanie opisać tego co było mi dane usłyszeć w przeciągu tych kilku sekund. Mogę jedynie powiedzieć, iż na samą myśl o tych dźwiękach robi mi się niedobrze. Jedyne o czym mogę napisać to ilość głosów proszących o litość... ilość, która zaczęła w bardzo szybkim tempie maleć. W końcu pozostał tylko jeden głos błagający o to aby pozwolono jego właścicielce żyć. To Natalia, która była już w garażu i biegła w moją stronę. Jej twarz, całe ubranie było zakrwawione. Stałem jak wmurowany i patrzałem na nią jak zbliża się do wyjścia z piwnicy. Nagle ktoś pojawił się za nią. Ktoś na pół przeźroczysty na kim dało dojrzeć się świeżo spływającą krew. Wtedy głowa Natalii odpadła o reszty ciała i potoczyła się w moją stronę. Spojrzałem do środka garażu, stał tam. Czekał na mnie, cały zakrwawiony. Zemdlałem.


4.


Obudziłem się dopiero w szpitalu. Dowiedziałem się od moich rodziców, że znalazł mnie jeden z rolników przechodzący obok działki. Z ich relacji wynikało, iż zastał mnie nieprzytomnego. Nie wiedział co mi dolega więc zabrał mnie do siebie do domu. Następnie wezwał lekarza, który poszedł zbadać miejsce w którym leżałem. Okazało się, że wszedł do domu i zobaczył przez przejście prowadzące do garażu trupy leżące w środku. Wezwał policję, ta uważała, że całej masakry dokonałem ja sam i w skutek jakiegoś wstrząsu zemdlałem. W czasie kiedy leżałem w szpitalu przyszli do mnie, nie mając jednak żadnych dowodów przeciwko mojej osobie puścili mnie wolno. Ale i tak do dzisiaj czuję się obserwowany. Nie siedzę za kratkami lecz jestem więźniem własnej przeszłości, a mojej celi pilnują demony przeszłości... jakże krwawej
Kiedy pytali mnie co się stało na działce powiedziałem, że ktoś był w domu, w piwnicy i dokonał całej zbrodni. Na pytanie dlaczego mnie zostawił przy życiu odpowiedziałem, że nie wiem i nie mam pojęcia jak ten ktoś wyglądał. Nie mogłem powiedzieć, że był to duch. Wtedy z pewnością wylądowałbym w pokoju bez klamek. Zaraz po ich wyjściu z sali szpitalnej zacząłem płakać i płakałem tak przez kilka godzin. Rozpaczałem nad tym i nadal to robię jak przez swoją nierozwagę spowodowałem śmierć tylu ludzi. Mojej ukochanej Natalii. Demony przeszłości okazały się jak najbardziej prawdziwe. Pragnąc je pokonać sprawiłem, iż są one teraz cały czas przy mnie czekając na moje zejście. Do dziś nie wybaczyłem sobie tego, że nie przekonałem reszty znajomych z którymi byłem na biwaku do tego, że ta historia była prawdziwa. A chłopak imieniem Darek to tak naprawdę byłem ja. Ja w całą opowieść Marka uwierzyłem i wierzę do dziś. Oni zeszli do piwnicy bez żadnego światła... Przyszła kolej na mnie... Niech to opowiadanie będzie moim testamentem, pamiętajcie jednak o tym, że jak zejdziecie do piwnicy będziemy tam na was czekać, a jak żarówka się przepali... przywitamy was.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -