Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Dni, których nie znamy

Wiktor Ejsmont

W 1850 r. „pewien znany ktoś, kto miał dom i sad, zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł”. Chodzi mi o Charlesa Boona, kuzyna znanego naukowca, Stephena Boona. Otóż, Charles i jego o wiele straszy i zawsze mu towarzyszący przyjaciel, Clive McCann zamieszkali w wielkim domostwie w Chapelwaite, które Charles dostał w spadku po zmarłym kuzynie, wspominanym wcześniej naukowcu, Stephenie.
Dom stał na wielkim wzniesieniu, które z daleka wyglądało bardzo ponuro i złowrogo. Za domem rozciągała się ponad hektarowa ziemia, która dochodziła do przerażającego i przekraczającego wszelkie ludzkie wyobrażenia lasu. Był straszny i piękny zarazem, pewnie dlatego, że był środek jesieni i z wszelakich drzew równo spadały złotobarwne liście, co wyglądało przepięknie – niczym złoty deszcz. Podłoże było równie złote, jak i same „latające płomyki” – gdy wchodziło się do owej „cudnej natury” wydawało się, że liście spadają bez końca. Jednakże cała ta „jaskrawo żółta ulewa” była podejrzana – w końcu nie każdy zakątek lasu mógł tak pięknie wyglądać.
Charles i Clive szybko się zadomowili w nowym miejscu, jednakże dom zdawał się kryć wiele tajemnic. I tak oto, pewnego dnia, Clive znalazł mapę do nieznanego nikomu miasteczka, które według niej, miało się znajdować w ‘głębinach’ lasu. Wyruszyli więc następnego dnia. Oczywiście, ich drogę wzbogacało ‘zjawisko’ spadających liści. Po kilku godzinach marszu, doszli w końcu do owego tajemniczego miasteczka. Przyjaciele byli zdumieni, ponieważ tylko w tym miejscu, gdzie znajdowało się miasteczko (które, nawiasem mówiąc, wyglądało na opuszczone), wszystko było głuche i jakby wymarłe. Niestety, nic więcej nie wiadomo na temat „miasta duchów”, ponieważ ani zapiski pana Boona, ani prywatne dzienniki pana McCanna nic nie mówią o ‘wnętrzu’ miasteczka.
Pewnej nocy, niewiadomo dlaczego, Charles wybrał się do miasteczka w lesie. Clive, śledził go, i tak oto zamiast Charlesa, zginął on sam. Gdy Charles się omsknął z dziwnej halucynacji, zobaczył nieżyjącego już przyjaciela, po czym uciekł do swojego domu, który teraz był dla niego twierdzą i zapewne przez zmęczenie i nieciekawe wydarzenia, które go spotkały, przespał trzy dni. Co ciekawe, nie wiadomo co lub kto zabił Clive’a McCanna. Wiadomo jednak, że Charles Boon popadł w obłęd po śmierci swojego przyjaciela. Przesiedział na swoim bujanym fotelu bardzo długo - nie jadł i nie sypiał, tylko zapisywał, wszystko to, co go spotkało w swoich prywatnych zapiskach. Według nich nawiedzały go zjawy z przeszłości i nie tylko – nawiedział go również Clive, który w ogóle nie przypominał Clive’a, który zawsze był pomocny, Clive’a, który zawsze stawał po jego stronie, Clive’a, który był niczym ojciec. Ten Clive był inny – posępny i przerażający. Zawsze stał w cieniu, jakby nie chciał pokazać twarzy.
„A może jego śmiertelny ‘wypadek’ oszpecił go. Może dlatego nigdy nie pokazuje mi twarzy, tylko wrzeszczy, i wrzeszczy, i wrzeszczy! Mam tego serdecznie dość! Na dodatek ta kobieta, która zawsze się za nim włóczy – jej skóra na twarzy jest jakby oderwana (wraz z górną wargą). Gdy jeszcze Clive żył, spotkaliśmy ją wraz z bezzębnym wisielcem, któremu trzewia krwawiły w piwnicy, z której dobiegały te przeklęte dźwięki – ni to śmiech, ni płacz. Sądzę, że owa kobieta to małżonka mojego wuja, która zginęła w felernym wypadku w owej piwnicy – ślad krwi i dziura w stromych schodach prowadzących do tych „lochów strachu” na to wskazują.
Słyszę kroki i dźwięk kapiącej wody. A może to coś innego? Nadchodzą. Nawiedzają mnie codziennie nocą. Wtedy też nie śpię. Już nie.”
Obłęd Charlesa Boona zaczął się w okresie, gdy słońce zdominowały obfite ulewy, jednakże pewnego ranka, obudził go z dawno już niezaznanego snu mały wróbel, który nucił poranne melodie, co było wręcz niespotykane w okresie jesiennym. Owego dnia przestało padać i pogoda się poprawiła. Właśnie przez tego przypadkowego wróbla, obłęd znikł, a Charles Boon zrozumiał, że mogło być jeszcze gorzej – mógł zginąć razem z Clivem i przede wszystkim, gdyby nie taki przyjaciel, jakim był Clive McCann, nie wiadomo, czy by sobie poradził w życiu.
Kim był dokładnie Charles Boon? Młodym człowiekiem, który zamordował swojego przyjaciela, popadł w obłęd, a w zapiskach zanotował same kłamstwa? A może Boon był chory od dłuższego czasu i po prostu wymyślił sobie swojego przyjaciela i wszystkie zdarzenia, które go spotkały? Tego niestety nie wie nikt, chociaż, ‘przeklęta’ rezydencja, w której gościł pan Boon istnieje naprawdę. Zwiedziłem ją wczoraj. W schodach do, jak to Charles nazwał „lochów strachu” (mówiąc ściślej – piwnicy) znajduje się dziura z dziwnymi czerwonymi śladami. Na dodatek, mojej wędrówce po owym domostwie towarzyszyły dziwne dźwięki dobiegające ze ścian. Przypuszczam, że to szczury i wkrótce będzie (o ile już nie jest) ich tam masa.

Marek Grechuta
„Dni, których nie znamy”

Tyle było dni
Do utraty sił,
Do utraty tchu
Tyle było chwil.
Ty żałujesz tych,
Z których nie masz nic.
Jedno warto znać,
Jedno tylko wiedz,

Że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy.
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy.
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy.
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy.

Pewien znany ktoś,
Kto miał dom i sad,
Zgubił nagle sens
I w złe kręgi wpadł.
Choć majątek prysł
On nie stoczył się.
Wytłumaczyć umiał sobie
wtedy właśnie, że

Że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy.
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy.
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy.
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy.

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
Jak oddzielić nagle serce od rozumu?
Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?
Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele.

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy.
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy.
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy.
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -