Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Ciemna strona człowieczeństwa: Bestia

Tomasz Hikman
Rafał Niemczyk

"Zniszcz ziarno zła, bo wyrośnie i zniszczy ciebie."
EZOP

"Co dzień do piekieł jednym zbliżamy się krokiem, przez ciemność, która cuchnie i na wieki plami."
CHARLES BAUDELAIRE, Do czytelnika

"Niech bestia śpi, gdy serce drży
w zimową noc niech nie wie nic Zły"

TOMASZ BUDZYŃSKI, Zimowa opowieść

W głębi - za korytarzem rozświetlonym iskrą złocistego słońca, za błękitem dryfującym na morzu pragnień i ogrodem różanych snów, w miejscu, w którym wygasa blask, wypalony przez fale zcieniowanych refleksów szarości - rozpościera się kraina, dająca początek nicości: ukrytej otchłani, starszej niż pradawne runy, groźniejszej niż Jeźdźcy Apokalipsy i czarniejszej niż jezioro bez dna.

Wewnątrz otchłani kryje się Miejsce, Które Nie Widziało Boga; kwitną w nim Kwiaty Zła, a najmroczniejsze fantasmagorie znajdują ujście - ziemię, która wyda doskonały plon cierpienia. Właśnie tam - w tętniącym sercu nieogarniętego, całkowitego zmierzchu - rodzi się potwór. Syn Lilith i Behemota. Brat Fatum. Bestia obarczona brzemieniem ciemności. Jej narodzinom towarzyszy piekielny, dantejski ryk, kojarzący się z perfidnie zniekształconym chórem archanielskich trąb. Na plugawym, odrażającym obliczu Bestii maluje się zepsucie, chaos, spleen. Minotaur Nocy staje się szatańskim nasieniem. Wije się niczym wąż, rozcapierzając szpony stworzone do szarpania, zadawania bólu. Nadszedł jej czas.

Trzynastoletni chłopiec, Daniel, po powrocie z kościoła, grzebie w szufladzie rodziców, którzy w tym czasie cieszą się niedzielnym spacerem. Znajduje saszetkę do połowy wypełnioną pieniędzmi. Pchany nagłym, niesprecyzowanym uczuciem bierze pełną garść banknotów i wpycha je do kieszeni.

Skowycząc, Bestia podnosi się na zrogowaciałe kolana; jej zawodzenie sunie po rozlazłej pajęczynie bólu niczym łódź pełna potępionych dusz, jest słyszalne w odmętach Styksu, w czeluściach Hadesu. Odbija się od pękających skał, niemych obserwatorów nadchodzącego Zła i powraca ze zdwojoną mocą nienawiści.

Spytany kiedyś, czy nie wie co stało się z częścią pieniędzy, które rodzice trzymali w szufladzie, Daniel bez skrupułów zaprzecza. Wieczorem wychodzi z domu, spotyka kolegów. Za ich namową, pod osłoną nocy, zapala pierwszego w życiu papierosa. Wraca do domu bardzo późno. Wszystko wydaje się wspaniałe, czuje się kimś lepszym.

Bestia stoi i sapie. Nie jest jeszcze dostatecznie silna; słaba niczym niemowlę potrzebuje pokarmu - pożywki wyrabianej z mieszaniny ludzkich uczuć i czynów. Na razie jest niemal tak bezbronna, jak mysz w szponach jastrzębia, mucha w pajęczej sieci, jest ślepa jak pisklę w orlim gnieździe i uległa niczym niewolnik skuty kajdanami na olbrzymiej galerze. Zniewolona absolutnym złem swojej istoty powoli stąpa w kierunku słońca. Jest głodna.

Daniel, wraz z ze starszymi kolegami kupuje alkohol. Wypijając kilka butelek w pobliskim parku, ruszają w kierunku miasta. Swoją drogę znaczą, niszcząc okoliczne ławki, łamiąc drzewka, przewracając kosze na śmieci, przeklinając i bluźniąc. Jeden z chłopców zaczepia starszego człowieka. Ten zapytany o pieniądze, kręci ze strachem głową. Zostaje przewrócony i kopnięty. Z nosa skapuje na ziemię purpurowa krew. Daniel śmieje się szyderczo.

Bestia pożera rzucane ochłapy. Pozwala jej to otumanić wcześniejsze uczucie głodu. Naturalna potrzeba - przynajmniej na pewien czas - zostaje zaspokojona. Na przegniłym obliczu tworzą się oczy; płoną żywym ogniem, są wyłupiaste i czerwone niczym krwawy rubin. Żywe srebro i fosforyzująca purpura zaczynają pokrywać jej ciało, tworzą się grube, pulsujące żyły. Z otworów nosowych wydobywa się smrodliwa mgła o zapachu śmierci.
Lewiatan Zniszczenia rośnie w siłę.


- Stary, kurwa, decyduj się: bierzesz czy nie? Ekstra towar, pierwsza klasa, prosto z Holandii... - Narkotyki i pieniądze wędrują z rąk do rąk. Daniel powoli uzależnia się od heroiny.

Monstrum odprawia dziki taniec śmierci; rozpoczyna swój nieludzki, wyjałowiony z białej czystości i obdarty ze wszelkiej słabości Dance Macabre. Przestrzeń wokół wypełnia się malowidłami, żywymi obrazami, przedstawiającymi najokrutniejsze agonie świata, cierpienia męczenników; ich krew, pot, słabość zostają pochłonięte przez czarną, bulgoczącą masę i brud, wessane do środka i zamienione w pył.

Zepsuty siedemnastolatek czuje względem Ewy coś, czego nigdy wcześniej nie zaznał wobec nikogo; uczucie jest obce, nieznane, aczkolwiek proste i... piękne.

Nagle Bestia zatacza się, przewraca, przestaje oddychać. Czuje palący ból, rozdzierający jej cielsko w okolicach lewej piersi. Dostaje drgawek; skurcze rzucają nią tak, jak spienione oceaniczne tsunami miotają zagubionymi okrętami. Metalowa obręcz obejmuje swymi pewnymi dłońmi jej szyję.
Czyżby czysty jak łza, jak lodowa tafla podmuch miłości był w stanie oprzeć się Bestii?


Daniel i Ewa na randce: pożyczony samochód, ciemny wieczór, jezioro, intymna atmosfera. Oboje wspaniale się rozumieją, są sobą zachwyceni, zaczynają się delikatnie całować. W pewnej chwili nieznana siła - być może nie do pokonania - sprawia, że chłopak zaczyna być gwałtowny. Dziewczyna boi się, prosi by przestał. Płacze, krzyczy rozpaczliwie, lecz nikt jej nie słyszy. Daniel dokonuje na niej gwałtu.

Metalowa obręcz pęka, drgawki ustają, oddech powraca. Bestia podnosi się i ryczy w geście tryumfu. Jest teraz wszystkim: alfą i omegą, skazańcem i katem, myśliwym i zwierzyną, początkiem i końcem.

Chwilę później dziewczyna pozostaje sama pośród martwej ciszy jeziora i głuchych odgłosów nocnych ptaków. Głęboko skrzywdzona i upokorzona czuje ból, rozpacz, lęk, oszołomienie. Podobna do legendarnej syreny stąpa w kierunku wody. Mroczna, deliryczna toń przyjmuje ją do swojego królestwa.

Bestia podnosi z ziemi zeschniętą ludzką czaszkę i miażdży ją swymi potężnymi łapskami, zamieniając w suchy proch. Wysoko w górze czarny, złowieszczy obłok powiększa się, zasnuwając wszystko wszechobecnym cieniem. Alfa i Omega. Początek i koniec.

Pogrzeb Ewy. Procesja prze do miejsca ostatniego spoczynku dziewczyny. Żałobny kir wypełnia powietrze, otulając przybyłych swymi czarnymi ramionami. Kapłan przemawia nad grobem; słowa zapadają się w nicość, niby piach przykrywający wieko trumny. Ze szczytu wzgórza spogląda na wszystko jeszcze jedna osoba. Na suchą ziemię spływają słone łzy Daniela.

Daleko - za ostatnim uśmiechem milczącego księżyca, gdzie niebo spotyka się z ziemią całując góry, które nie mają szczytu, gdzie ostatni jastrząb zrywa się do lotu - przychodzi na świat Rycerz. Nie patrząc za siebie przypasuje srebrny miecz, zatrzaskuje przyłbicę i przecinając wiatr, podobny do strzały wysłanej w niebo, bieży na spotkanie Zła. Polegnie ugodzony czarnym ostrzem lub zwycięży i odjedzie w blasku gwiazd...

Daniel błądzi bez celu. Wszędzie ścigają go spojrzenia sępów, Bogów Zniszczenia i Nienawiści. Widzi nicość i chaos... Widzi to, czego nie próbował naprawić... Widzi...Widzi dziecko, małą dziewczynkę, wbiegającą na jezdnię...

Czerń nocy, pustka, spokój. Szelest w oddali ciągle narasta. To on nadjeżdża w przepięknym blasku. Pan Światła na swoim złotym rumaku. Największy spośród wojowników wszystkich światów - Rycerz Ludzkiego Sumienia. Staje przed obliczem Bestii, by zniszczyć swego odwiecznego wroga...

...Daniel rzuca się przed siebie, wypychając dziewczynkę - wprost w ręce wystraszonej matki. Nadjeżdżający samochód nie może wyhamować. Nad chłopcem pochyla się zapłakana kobieta, szepcząc słowa modlitwy. Daniel zamyka oczy i umiera - z nieśmiałym uśmiechem na ustach.
Śmierć za śmierć. Życie za życie...

Stal przecina mroku istnienie. Srebrzyste ostrze Rycerza dosięga upadłej Bestii; Piekielny Dziedzic nie ma już władzy, zamienia się w pył. Rycerz odjeżdża ku zachodowi Jedynego Słońca, wraz z nim znika złoty blask. Miejsce, Które Nie Widziało Boga znów jest opuszczone...

Czas śmiertelnika nadszedł, zostawił wszystko za sobą. Niewiele zostawił, bo nie miał wiele. Każdy zapomniał o tym człowieku, nikt nie pamięta człowieka ze skazą. Tuż przed odejściem stąd tego się bał, że go zapomną. I zapomnieli o nim zaraz po śmierci. Niedługo o nim pamiętali... a szkoda... bo warto było pamiętać człowieka ze skazą...

W głębi - za korytarzem rozświetlonym iskrą złocistego słońca, za błękitem dryfującym na morzu pragnień i ogrodem różanych snów, w miejscu, w którym wygasa blask, wypalony przez fale zcieniowanych refleksów szarości, rodzi się kolejna Bestia...
Na złotym rumaku pędzi już ku niej kolejny Rycerz Ludzkiego Sumienia, Pan Światła, ze srebrnym mieczem przypasanym u boku, by ugodzony czarnym ostrzem polec lub zwyciężyć i odjechać w blasku gwiazd...



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -