Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




DOM

Marek Karczewski

Deszcz zacinał w szybę. Wszyscy siedzieli i wpatrywali się w świecę płonącą na barowym stole. Ciszę przerwał Paweł, który chrząknął najpierw, potem przemówił swoim chrapliwym głosem: - A może zorganizowalibyśmy jakieś party? – zapytał i nie czekając na odpowiedź snuł dalej swoją myśl – Wiecie, jeszcze nigdy nie zrobiliśmy takiej imprezy w zamkniętym gronie. Co wy na to?
- Jasne! – odparł Wojtek – ale gdzie to zrobisz? Chyba, że starzy pozwolą ci zrobić taką imprezę w twojej chacie.
- Ee!- mruknęła Monika – Chyba żartujesz, na tych dywanach! – powiedziała z ironią – jego starzy dostaliby zawału. Rozmowa potoczyła się dalej ciągiem. Były żarty, poważne tematy, śmiechy i dalekie plany. Młodzi bardzo chcieli zorganizować imprezę. Zawsze jednak coś nie pozwalało doprowadzić zamysłu do końca.
- Słuchajcie mam!- krzyknął Krzysiek, wyrwany nagle z głębokiego zamyślenia. – Pamiętacie – mówił dalej- Pamiętacie ten dom na końcu miasta! No! Ten dom w którym podobno straszy. A może tam zrobimy imprezę. Nikt tam nie mieszka, a dom stoi otwarty. Dziewczyny jak zwykle podniosły krzyk. Co ty! – mówiły jedna przez drugą- tam naprawdę straszy, głupi jesteś. Podobno kto tam wszedł już nigdy nie zobaczył świata. – Cha, cha! – zaśmiał się Alek – Dziewczyny! Wierzycie we wszystko co się wam powie.
Debaty młodych trwały do późna w nocy, jednak po długich namowach dziewczyny zaczęły ulegać propozycjom chłopaków.
Dom, o którym mowa, był starą, szarą, czynszową kamienicą z przełomu wieków. Stała od lat nie zamieszkała. Starzy ludzie opowiadali, że kiedyś nieznana siła wymordowała wszystkich mieszkańców tego domu. Wszystkich, począwszy od dzieci, skończywszy na niedołężnych starcach. Osoba, która przeżyła tę noc (bo stało się to w ciągu jednej nocy), zwariowała, a strach odebrał jej mowę.
Nazajutrz młodzieńcy poszli zobaczyć, czy budynek, o którym rozmawiali nadaje się do zorganizowania party. Daleko na samym końcu miasta stało potężne trzypiętrowe domostwo. Na sam jego widok po plecach przebiegał dreszcz. Szare mury z czarnymi oknami sprawiały, że każdy czuł się tutaj jak w starym grobowcu. Gdy chłopcy weszli do środka ich oczom ukazał się widok, który niejako zdziwił ich. Wewnątrz panował półmrok lecz nie zobaczyli ani porozrzucanych butelek po spożytym alkoholu, ani nawianych i nagromadzonych przez wiatr liści i śmieci, ani nawet piasku i kurzu. Jednym słowem panował tam porządek.
- Chłopaki zobaczcie, to bombowe miejsce. Trzeba tylko zabić deskami okna w którymś pomieszczeniu i lokal jak się masz. Co wy na to?- zapytał Wojtek. Młodzi trochę pokręcili się po budynku. Odkryli, że przez tyle lat ktoś zapomniał o odcięciu dopływu energii. Klamka zapadła. Chłopaki ustalili, co każdy z nich ma do zrobienia. Gdy wychodzili z budynku zaczęło się chmurzyć. Przyspieszyli kroku, by zdążyć przed deszczem. Ich dyskusjom nie było końca. Tydzień trwały przygotowania do imprezy. Nawet dziewczyny odważyły się iść tam, by zobaczyć wszystko z bliska. Były lekko wystraszone, gdy pierwszy raz weszły przez skrzypiące drzwi, jednak ich nastawienie szybko się zmieniło po obejrzeniu wnętrza.
Nadeszła długo oczekiwana sobota. Chłopaki zorganizowali parę krzeseł, dwa stoliki i sprzęt do odtwarzania muzyki. Obskurne i zniszczone ściany pozakrywali plakatami idoli, a potem resztę przyozdobili balonami. Dziewczyny przygotowały przekąski.
Gdy wieczorem wszyscy już się zebrali zaczęło się prawdziwe party. Tańce, śmiechy, żarty, głupawe zabawy i poważne, namiętne pocałunki.
Tymczasem podpiwniczeniu budynku, w pomieszczeniu na końcu korytarza coś się poruszyło. Było to jedyne pomieszczenie bez okien. Zapomniany przez wszystkich malutki pokoik zamknięty od wewnątrz. Coś, co się tam poruszyło było czarniejsze i zimniejsze od wszystkiego, co można spotkać na ziemi. Czarna mgła, gęsta niczym kisiel zadrżała. Chłód przebiegł przez stare mury kamienicy.
Nikt z bawiących się na górze nie przeczuwał, że nie jest sam, a zabawa rozkręciła się na całego. Zakrapiane alkoholem harce przerodziły się w sex party. Dziewczyny odurzone zabawą i muzyką zaczęły obnażać swe ciała ponętnie mrugając i gestykulując w stronę swoich chłopców. Oni wiedzeni instynktami pospiesznie zrzucali z siebie ubrania. Ich ciała drżały. Erotyczny taniec przeradzał się w pierwsze pieszczoty.
W tym samym czasie czarna, nieprzenikniona mgła zaczęła wirować. Nieznana siła wyparła drzwi małego pomieszczenia na zewnątrz. Nad budynkiem zaczęły kłębić się czarne chmury i słychać było pomrukiwania zbliżającej się burzy.
W odgłosach muzyki młodzi zaczęli oddawać się pożądaniu. Odurzeni nadmiarem wrażeń nie słyszeli pomruków burzy. Nagle wirująca coraz szybciej mgła zaczęła wylewać się na zewnątrz pomieszczenia. Wszystko do wysokości kostek zalane było czarnym dymem. Mgła, niczym żywa istota pełzła w stronę schodów rozpościerając się na całej podłodze jak dywan.
Piętro wyżej słychać było okrzyki rozkoszy. Ciała przeszywał dreszcz ekstazy. Sapania i postękiwania odbijały się od ścian pokoju.
Gdy mgła pokryła już całą podłogę w piwnicy, budynek zadrżał w posadach. W tym samym czasie szron pokrył cały korytarz podpiwniczenia. Z pomieszczenia na końcu korytarza wyszła potężna, czarna postać. Nie wydawała głosu. Słychać było tylko sapanie. Każdy krok owej postaci powodował tylko błysk i grom na niebie tuż obok kamienicy. Był to pan podziemi, ucieleśnienie zła, najpodlejsza, najokrutniejsza istota jaka istniała. Był to Szatan. Wokół czuć było przenikliwe zimno, które rozprzestrzeniało się na wszystkie pomieszczenia. Młodzi wyrwani jakby ze snu oprzytomnieli i drżąc z zimna zaczęli szukać swoich porozrzucanych ubrań. Przez niedomknięte drzwi zaczęła napływać czarna mgła. Przestała grać muzyka. Dopiero teraz uświadomili sobie, że jest północ, a za oknami słychać potężną nawałnicę z jeszcze głośniejszymi wyładowaniami. Coś nie pozwalało im ruszyć się z miejsca. Stali nadzy, zatrwożeni, wpatrzeni we mgłę wypełniającą pomieszczenie. Czuli poruszenie za drzwiami pokoju, gdy niczym w hipnozie zaczęli ponownie potrzebę sexu. Dziewczęta z zamkniętymi oczami wzięły w ręce twarde członki swoich partnerów, następnie przykucnęły i otworzyły usta, by włożyć w nie penisy. Sztuczne ruchy potęgowały napięcie chłopaków. Nieświadomi tego co robią zaczęli poddawać się rytmicznym ruchom. Wtedy w drzwiach stanął Zły. Jego postać przyćmiła i tak już ciemne światło. Na jego skinienie dziewczęta przestały zabawiać się penisami. Wszystkie niczym na komendę położyły się i rozwarły szeroko nogi. W tej samej chwili chłopcy klęknęli przed leżącymi dziewczętami. Następnie na gest Szatana opluwali gorące łona dziewcząt. Gdy to czynili dziewczyny rozsmarowywały plwociny z bezwiednie oddawanym moczem. Szatan nacieszywszy się tym widokiem dał znak i młodzieńcy zanurzyli swe penisy w pochwach. Sztuczne i wymuszone zarazem oddawanie się rozkoszom pobudziło wszystkich. Ich ciała opanowały konwulsje. Demon wszedł do pomieszczenia i stanął na jego środku. Słychać było donośny szyderczy śmiech. Nagle wszyscy poczuli zbliżający się orgazm. Gdy już miało do tego dojść, z piersi dziewczyn zaczęła wypływać krew. Brunatno-czerwona ciecz spływała, rozmazując się niemal na każdej części złączonych ciał. Ostatnie pchnięcia chłopaków i teraz właśnie, teraz Szatan przystąpił by dokończyć dzieła poniżenia i zniszczenia. Jego palce niczym noże cięły i rozrywały ciała kochanków. Jeden ruch i bryznęły jelita Wojtka. Szybki ruch, a w pochwie Ewy został tylko penis oddzielony od ciała. Każde ciało zostało zmasakrowane i rozerwane na strzępy. Tymczasem za oknami burza osiągnęła apogeum swojej siły.
Gdy ciała młodych, raczej to, co po nich zostało zaczęły się wychładzać do pomieszczenia wbiegło dwanaście czarnych owczarków, które zaczęły zjadać resztki i zlizywać rozbryzganą po ścianach i podłodze krew. Jednym skinieniem ręki Szatan przywołał do siebie psy, odwrócił się i wyszedł z pokoju. Znikł w czeluściach pomieszczenia z którego wyszedł. Zaraz po nim zaczęła znikać i cofać się czarna mgła. Gdy ta cofnęła się do końca, ta sama nieznana siła zatrzasnęła drzwi małego pomieszczenia na końcu piwnicznego korytarza.
Na zewnątrz domostwa robiło się szaro. Burza ucichła. Znikły gdzieś deski, którymi młodzi ludzie zakrywali powybijane okna. Dom stał samotnie na wzgórzu na końcu miasta, a czarne otwory okien, niby bramy piekieł wpatrywały się niewidzącym wzrokiem w miasto wyczekując następnej wieczerzy swojego pana- Szatana.
Koniec



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -