Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




CZERWONY ZEGAR

Alicja Czeżyk

Ciemność. Cały świat pogrąża się w ciemności. Ale jest w niej coś jeszcze. Srebrna postać. Lecz nie dziś. Dzisiaj jej lśniące szaty przybrały piękną, czerwoną barwę. Księżyc. Księżyc na ciemnym, nocnym niebie. Jego tarcza skrzy się, niczym oblana krwią. Jak gdyby cały świat miał za chwilę spłynąć czerwienią...
Rozdzierające krakanie przeszyło ciszę zalegającą na polach przy wielkim lesie.
-Spokojnie, Allan. Tylko rozmyślałem.
Czarny kruk popatrzył pytająco na człowieka leżącego pod starym dębem. Zwykły chłopiec. Jego przyjaciel. Ciepło biło od ogniska. Noc była chłodna. Gdyby tylko nie musieli spędzać jej na skraju lasu...
Dziecko zamyślone patrzyło w przejrzyste niebo. Księżyc był doskonale widoczny. Po chmurach nie było nawet śladu. Nagle po drugiej stronie cienistych drzew coś się poruszyło. Jakaś czarna postać z kosą na ramieniu szła powoli w stronę starego klasztoru, znajdującego się jakieś pół kilometra stąd. "Pewnie zakonnik wraca z pola. Musiał mieć dużo roboty, jeśli skończył dopiero teraz" pomyślał chłopiec.
-Heej! Halo! Proszę pana! Chce się pan ogrzać przy ognisku? Miejsca jest jeszcze sporo, a do klasztoru przecież daleka droga.
Postać obróciła się i zaczęła powoli sunąć w stronę drobnej postaci siedzącej pod starym dębem.
-Piękna dzisiaj noc, nieprawdaż? Doskonale widać Księżyc. Wydaje mi się, że już dwudziesta trzecia. Wie pan, że na podstawie faz Księżyca można określić godzinę? To tak jakby na niebie ktoś zawiesił wielki, czerwony zegar.
Postać skinęła i podniosła głowę, by przyjrzeć się jepiej obiektowi zachwytu dziecka.
-Ognisko dobrze grzeje, może pan zdjąć kaptur.
Chłopiec nie powiedział już nic więcej. Na polu dał sie słyszeć jedynie nienaturalny, ludzki krzyk. Postać siedziała na wielkim kamieniu. Zdjęła kaptur. Uśmiechała się. Lecz czy to możliwe, by czaszka się uśmiechała? Tym razem owszem. Nie była to zwykła czaszka. Twarz Śmierci nie może być zwykła. W ostrzu kosy opartej o drzewo widać było jej uśmiech, gdy patrzyła na chłopca, który umarł ze strachu. Na jego twarzy zastygł wyraz przerażenia. Otwarte szeroko czy odbijały lśniącą tarczę Księżyca. Nagle czarny kształt zleciał z drzewa i usiadł na ramieniu istoty. Kruk chłopca. Allan. Śmierć pogładziła jego miękkie pióra i popatrzyła raz jeszcze na swoje dzieło. Obok, w trawie, leżała fujarka. Śmierć podniosła ją i zaczęła wygrywać słodką, smutną melodię. Wkrótce potem zapadła ciemność, a czerwony zegar wybił północ.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -