Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




KARMA

Dariusz Kick

Sobotnia noc od zawsze miała swoje prawa, o które szczególnie dbali młodzi. Dlatego też, kiedy wieczór był zaawansowany, jak kobieta w szóstym miesiącu, pod remizą było tłoczno i głośno. Ze środka dobiegały przytłumione odgłosy muzyki, które mieszały się z gorącymi dyskusjami i przekleństwami miotanymi przez liczne grupki znajdujące się na zewnątrz. Kwiat sołectwa bawił się w najlepsze a gorączka sobotniej nocy zdawała się nie mieć końca. Niemal każdy chłopak stał z winem czy piwem w ręku, wymachując nim na wszystkie strony jakby to było świadectwo dojrzałości. Inni próbowali wymacać swoje podchmielone koleżanki, które pod wpływem młodego wina stawały się łatwe i dostępne jak pornografia w Internecie. Co jakiś czas dochodziło do przepychanek, jednak częściej testosteron wydalany był razem z wymiocinami na pobliski płot. Nieco na uboczu stało dwóch nastolatków, chłopak z dziewczyną. Każdy popijał z własnej butelki a gestykulowali przy tym zamaszyście i z taką pasją jakby właśnie obalili teorię względności.
- Czekaj, czekaj. Rychu czekaj – rudowłosa dziewczyna o sporym jak na swój wiek biuście uspokajała milczącego akurat kolegę – wiesz, co? – Czknęła głośno, niezdarnie próbując zasłonić usta – ale wiesz, co? – Rysiek zakołysał się niebezpiecznie na piętach i chwilę walczył z grawitacją – ale na smentasz to ty nie pójdziesz w nocy – machała mu palcem pod nosem.
- Ccco, ja nie pójdę? – Rysiek zakołysał się jakby miał chorą goleń – Ja?! – Zapiszczał zapalczywie wskazując na siebie palcem.
- Nie masz jaj – sapnęła na bezdechu Ruda – nie masz – pociągnęła z butelki krzywiąc się nieznacznie.
- Masz jeszcze winko? – Rysiek zamieszał swoją butelką zaglądając czy coś mu zostało.
- Połowę – Ruda czknęła głośno nawet nie starając się zasłonić ust – połowę mam.
- Ja mniej, ale... sssstraszy mi – Rysiek zawiesił się na chwilę jak poczciwy windows – starszy mi, znaszy się. Iziemy.
Ruszyli chwiejnym krokiem za remizę. Stamtąd polną ścieżką w kierunku cmentarza. Nie był to łatwy spacer biorąc pod uwagę stan nieważkości, w jakim się znajdowali. Gwiazdy, którymi upstrzone było ciemne niebo oświetlały im polną drogę. Oddalili się już na tyle, że wokół panowała niezmącona pijackimi burdami cisza.
- Ssstop – zakomenderował Rysiek.
- Co, juszzz miękniesz?
Rysiek nic nie powiedział tylko wyciągnął w jej kierunku dłoń, w geście, który miał ją powstrzymać przed oskarżeniami. Sięgnął do kieszeni po papierosy. Chwiejąc się odrobinę, wyjął jednego i zapalił.
- Ty – wyciągnął w jej kierunku dwa palce, pomiędzy którymi trzymał papierosa – a może ty jesteś ta – strzepnął palcami jakby miało mu to ułatwić myślenie – kkkotka?
- Co ty pieprzysz? – Ruda aż czknęła zaskoczona.
- Kkkotka, no wiesz – próbował na niej wymusić własną myśl – co to lubią po smentaszzzach chosić – pociągnął łyk wina na odświeżenie pamięci – takie czarne chosą.
- Gotka? – Podpowiedziała dziewczyna.
- Nnno właśnie – przytaknął z ulgą, bo zmęczyła go ta konwersacja.
- No coś ty – pokręciła przecząco głową.
Ruszyli dalej. Droga prowadziła skrajem lasu. Rysiek szedł tuż za Rudą wpatrując się w jej zgrabny tyłek opięty dżinsami. Do celu było bardzo blisko. Po kilku minutach stali już przed bramą prowadzącą na cmentarz. Obcisłe dżinsy dziewczyny rozbudziły jego wyobraźnię.
- Ssstop – zażądał Rysiek.
- Co jess s tobą?
- A powiedz Ruda – wziął łyk wina, kończąc swoją butelkę i cisnął ją między drzewa – popieścimy się chosiaszzz?
- Może, jak nie wymiękniesz...
Weszli na cmentarz. Brama zaskrzypiała nieprzyjemnie. Ruszyli pomiędzy nagrobkami. Rysiek rozejrzał się dookoła.
- Starszy już? – Zapytał licząc na nagrodę.
- A chcesz je popieścić? – Objęła dłońmi swoje piersi zachęcając go – to chodź dalej.
Gdzieś w oddali dało się słyszeć sowę.
- Jak w horrrorrze – zaseplenił Rysiek.
- Tchórz – podsumowała go Ruda.
- Co ty gadasz, ja? – Rysiek w swoim pijanym zwidzie umyślił sobie udowodnić jej, że nie jest tchórzem.
Rozpiął rozporek i wysikał się na najbliższy nagrobek.
- Oooo, trafiło na starego proboszsza – zauważył dumny z siebie.
Wtedy w pobliskich zaroślach coś zaszeleściło. Po chwili w świetle księżyca zobaczyli postać. Mężczyzna w sutannie, choć była mocno zniszczona, nadal dało się rozpoznać krój.
- O kufa, ksiądz proboszcz? – Oczy Ryśka zalśniły strachem.
Proboszcz miał bardzo siną twarz, niebieskie żyły przecinały ją czyniąc z niej dość makabryczną maskę. Wycelował w Ryśka palec z połamanym paznokciem. Jego skóra była lekko nadgnita.
- O rzesz ty w dupę chędożony bachorze – zacharczał – poszłem se tylko jagód nazbierać a ty mi fajdasz na mój nagrobek?
- Jak to – Rysiek był zszokowany – jak ksiądz... – Rysiek zerkał to na nagrobek to na postać stojącą przed nim.
- Dobra, kończ to, bo chcę do domu – rzuciła Ruda.
Ksiądz podszedł do chłopaka i złapał go za głowę. Rysiek zdążył poczuć smród bijący od psującego się ciała. Oczy miał wielkie i okrągłe jak kołpaki swojego Seicento. Proboszcz jednym wprawnym ruchem skręcił mu kark. Coś trzasnęło jak złamana zapałka. Rysiek padł na ziemię bez życia.
- Dobrześ się spisała córuś.
- No ja myślę, towarzystwo tego pajaca było dość nużące – Ruda nie chwiała się już i nie czkała.
- Nie ma to jak miejscowe mięsko – ksiądz wykrzywił swoją paskudną częściowo wyżartą przez robaki twarz, w czymś, co kiedyś mogło być uśmiechem – bo na tym gównie daleko nie zajadę – pokazał wyjęte z kieszeni jagody.
Ruda skrzywiła się z niesmakiem.
- Myślisz, że matkę też spotka taka kara? – Zapytała.
- Niezbadane są wyroki boskie – trup rozłożył ręce i wzniósł swoje przesłonięte bielmem oczy ku gwiazdom.
- Oby nie, obu was nie wykarmię – Ruda machnęła ojcu ręką na pożegnanie – spadam do domu, bo tu dość upiornie jest.
Trup odprowadzał ją wzrokiem aż dziewczyna zniknęła z jego pola widzenia. Później odsunął płytę swojego nagrobka, złapał zwłoki Ryśka za nogę i zaciągnął do grobu, wrzucił go do środka, po czym zszedł zasuwając płytę za sobą.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -