Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Kiedyś żyłem normalnie...

Radosław Nowicki

Kiedyś żyłem normalnie. Widziałem wielonogie zwierzątka pokryte różowym futerkiem. Nie lubię różowego koloru. One prawie nic nie wiedziały o filozofii. Zawiodłem się na nich, bo bardzo chciałem się czegoś dowiedzieć. O filozofii, rzecz jasna. I zawiodłem się. Normalna logika czterolatka. Nie, chyba byłem rok starszy.

Oczywiście nie mogłem tego zdefiniować. W ogóle nie mogłem zdefiniować. Moich pragnień. To chyba moja wina? Bo może wiedziały? Więc to moja wina, że nie lubię różowego koloru.

Wiecie jak wyglądają roztocza? To takie małe, włochate istotki. Są wszędzie. Patrzą na was. Śpicie z nimi. Zjadacie je. Żywicie je. Naprawdę są wszędzie.

Kiedy miałem sześć lat, zobaczyłem zdjęcie roztoczy, zrobione przez silny mikroskop. Wyglądały paskudnie.

Kiedy dorosłem i miałem własną, pustą ścianę w domu, zrobiłem sobie wielkoformatową kopię tego zdjęcia. Zajmowała prawie całą ścianę.
Musiałem się napracować, żeby mieć tak duże zdjęcie.

Wiecie o co mi chodzi? Powiem wam - poczucie winy jest jak roztocza.

Pomyślcie nad tym przez chwilę.

***

Tego dnia obudziłem się o normalnej porze. Znaczy po trzynastej. Soe nie było ze mną. Nie mówiłem wam o Soe? To moja przyjaciółka. Taka prawdziwa, bo sypiamy ze sobą.

Soe jest trochę dziwna, dlatego nie pokazywałem jej nigdy znajomym. Mogliby się przestraszyć, a żaden z nich tego nie lubił. To przez jej wygląd, rozumiecie, ona nie do końca wygląda tak, jak przeciętna przyjaciółka. Ma śliczne, długie nogi. Cztery pary. Są pokryte takim śmiesznym meszkiem, wiecie jakie to fajne. Każda ma trzy stawy. Naprawdę zwinna jest, ta moja Soe.
Ma piękne oczy. Naprawdę. Uwielbia, kiedy je liczę. Prawie zawsze ich liczba jest inna. Czasami myślę, że to tylko dlatego, że Soe lubi, kiedy patrzę jej w oczy.

Kiedy śpimy, Soe rozczapierza wszystkie odnóża, tworząc nade mną coś podobnego do klatki. Kiedy się budzę, czasem patrzę, jak otwierają się jej oczy. Jeśli otwierają się po kolei, wiem, że nie spała już. Czasem budzę się i widzę wszystkie otwarte. Tuż nad moją twarzą. Cudowne. Fajnie mieć przyjaciółkę.

***

No więc tego dnia Soe nie było przy mnie. Wstałem, umyłem zęby i poszedłem sam kupić papierosy. Trochę się martwiłem, bo nigdy wcześniej nic takiego się nie zdarzyło. I dziwnie się czułem, bo zawsze wychodziliśmy razem. Soe wchodziła mi na plecy i wnikała do środka. To nie bolało, nic a nic, naprawdę. Jeśli chcecie, przyjrzyjcie się moim zdjęciom w samych slipkach. Wygląda, że mam trochę zbyt wystający kręgosłup, żebra i łopatki. To właśnie jest Soe.

***

Jejku, jak się przestraszyłem, kiedy poznałem Soe. Wyszła mi normalnie, z pleców, a ja bardzo się bałem. Ale szybko dogadaliśmy się. Dzieciaki zawsze się szybko dogadują. Bo Soe też była wtedy dużo młodsza, to przecież jasne. Miała wtedy tylko taki malutki ogonek, nawet nie do połowy pleców. Teraz ma duży, z kolcem na końcu. Zbudowany jest z wielu członów, jak stonoga i bardzo giętki. Zazdrościłem jej tego ogona, bo mogła się podrapać po plecach i wszędzie sięgnąć. Lubię, kiedy Soe drapie mnie po plecach.

***

Kiedyś tatuś powiedział mi, że siedzi we mnie potwór. Rozpłakałem się wtedy bardzo, ale dopiero gdy wyszedł z pokoju. Przecież on nawet nie znał Soe.

***

Jak już mówiłem, tego dnia Soe nie było. Wróciłem do domu, zapaliłem papierosa i zobaczyłem w łóżku jakąś kobietę. Zdziwiłem się bardzo, a po chwili zaczęły napływać wspomnienia.

***

Jacyś ludzie przyszli po mnie. Weszli bez pukania, Soe ledwie udało się schować. Dostałem zastrzyk, piekło mocno, a potem zasnąłem. Tutaj mam trochę dziur w pamięci. Wiem, że byłem gdzieś trzymany, wiązany, kłuty, czasem bity. A potem było najgorsze. Ten mężczyzna. Pamiętam jego twarz. Zawsze będę ją pamiętał. A kiedyś...

On wyrwał i zabił Soe. Krzyczała, ja też krzyczałem. Dopóki znów mnie nie związano. I pobito.

Od tego momentu nic nie pamiętam. Potem powoli wracałem do siebie, pamiętam białe sale, rozmowy i to, jak bardzo musiałem kłamać, żeby wyjść na wolność. I udało mi się.

***

W łóżku leży kobieta. To moja "żona". Kochamy się czasem. Naturalnie, nie tak, jak z Soe, tylko w obrzydliwy sposób. Inaczej nie możemy, to jej wina. Jest łysa, ma tylko trochę długich włosów na głowie, pod pachami i w paru innych miejscach. Ma dwie nogi. Na ogół łyse. Jest nieporadna i ciężka. W sumie jest mi jej trochę żal.

***

Ostatnio przyłapałem się na tym, że nie mogę przypomnieć sobie różnych rzeczy o Soe. Na przykład, nie jestem pewien, ile miała tych ślicznych, śliskich wąsów (a może raczej macek?) dookoła ust. Dziesięć? Nie, Soe uwielbiała porządek i symetrię. Siedem. Środkowa była troszkę większa i rozdwojona na końcu. Na pewno siedem.

***

Mamy dwóch malutkich chłopców. To nasze dzieci. Wyglądają trochę jak ona i trochę jak ja. Nie mówiłem im o Soe. Mam ciągle nadzieję, że to oni mi opowiedzą. Codziennie, przy kąpieli, przyglądam się ich plecom. Widać wyraźnie linię kręgosłupa, żebra i odstające łopatki. Czyżby...?

Mam nadzieję, że kiedyś będę znów żył normalnie.

Kiedyś.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -